piątek, 22 stycznia 2016
Ferie z Dr Gerardem
Nadeszła zima są ferie i przyjechała do mnie moja chrześnica, poszłyśmy się zaopatrzyć w słodkości Dr Gerarda najlepsze pod słońcem tak twierdzi moja mała Wiktoria.
Przechodząc między regałami w markecie kilkakrotnie obok czekoladowych ciastek oglądałyśmy, odkładałyśmy, ale i tak na koniec wrzuciłyśmy je do koszyka, ponieważ jesteśmy wielkimi łasuchami. W opakowaniu było zaledwie sześć czekoladowych torcików, zapakowane w sreberka. Na każdej polewie rysunek odwzorowany z opakowania z dbałością o każdy szczegół. Pierwszy gryz i ... są wyśmienite. Czekolada skojarzyła mi się z mleczną, ale nie przesłodzoną. Grubość torcika idealna, oszałamiająca, co też przekłada się na grubość warstw. W środku dwa rodzaje kremów, jasny mocno śmietankowy, a drugi ciemniejszy, kakaowy. Wafelki cieniutkie trzymały całość, przy każdym ugryzieniu rozpływały się w ustach.
Cieszyłyśmy się każdą słodką chwilą. Szkoda, że było ich tak mało, choć z drugiej strony każda ilość i tak zniknęłaby bardzo szybko. Takie małe przyjemności to wspaniałe chwile spędzone z ukochaną córką chrzestną, urozmaiciłyśmy sobie szarą zimową codzienność. Na poprawę humoru spróbowałyśmy też pysznych ciasteczek Mafijnych, Biszkopcików Jaśków z nadzieniem morelowym. Te słodkie przysmaki nie powinny stanowić podstawy naszego jadłospisu, ale dodadzą nam energii i optymizmu do pracy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz