wit’AM drogich
kolegów internautów. Mamy drugi tydzień ferii, z tęsknotą oczekuję
poniedziałku, gdy dzieci wrócą do szkoły. W domu zostanę ja, moja gitara i
Rurki Waflowe Zebra z kremem o smaku śmietankowym. Będę grał i przegryzał
słodycz firmy „dr Gerard”. Będę się cieszył słodką chwilą, do momentu, gdy moja
familia wróci do domu. I zacznie się zabawa, Tata jeść tata pić, mężu zrobiłeś,
mężu byłeś. A ja na to odpowiem z wrodzoną cierpliwością i wyrozumiałością. I wszyscy
razem usiądziemy do stołu i będziemy rozmawiać, śmiać się i to będą cudowne chwile.
Tak jak z reklamy TV. A teraz, aby usiąść do komputera córkę oddelegowałem do
babci, synek pojechał odwieźć z wujkiem kumpli za Toruń. Ja po obiedzie jadę na
próbę, gdzie będę przy dźwiękach muzyki relaksował się i ładował baterię na cały
tydzień. W ostatnim poście pisałem o pracowitej sobocie. Nie kłamałem, tak
było. Mebelki sprawnie skręciliśmy i o trzynastej było po robocie. Potem szybkie
mycie toalet. Kawka i Pasja Advocat od „dr Gerarda” i odwiedziny u Kuzynki. A gdy
zapadł zmrok wyszliśmy wszyscy na sanki. Każde dziecko wzięło swoje, ale nastąpiły
zmiany tak, że każdy jeździł na wszystkich a czasem zjeżdżali parami. My rodzice
pracowaliśmy, jako konie pociągowe. Aby było weselej to niektórzy z nas też
skorzystali i sami zjeżdżali. Było dużo śmiechu i zabawy. Gdy nadszedł czas
powrotu do domu, nie było lekko. Dzieciaki nie chciały się rozstać, Tomek
chciał iść spać do Babci a ja musiałem jeszcze odwiedzić rodziców. Gdy już
doszliśmy do tego, które sanki są czyje i kto z kim idzie, pożegnaliśmy się i
umówiliśmy na poniedziałek. Dzięki obietnicy kolejnego spotkania, mogliśmy
wrócić na kolację. Ze smutkiem przyznam, że w niedzielę przyszła odwilż i nasze
spotkanie na górce się nie odbyło.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz