wtorek, 26 stycznia 2016

Jeszcze tylko kilka dni!!!

wit’AM drogich kolegów internautów. Mamy drugi tydzień ferii, z tęsknotą oczekuję poniedziałku, gdy dzieci wrócą do szkoły. W domu zostanę ja, moja gitara i Rurki Waflowe Zebra z kremem o smaku śmietankowym. Będę grał i przegryzał słodycz firmy „dr Gerard”. Będę się cieszył słodką chwilą, do momentu, gdy moja familia wróci do domu. I zacznie się zabawa, Tata jeść tata pić, mężu zrobiłeś, mężu byłeś. A ja na to odpowiem z wrodzoną cierpliwością i wyrozumiałością. I wszyscy razem usiądziemy do stołu i będziemy rozmawiać, śmiać się i to będą cudowne chwile. Tak jak z reklamy TV. A teraz, aby usiąść do komputera córkę oddelegowałem do babci, synek pojechał odwieźć z wujkiem kumpli za Toruń. Ja po obiedzie jadę na próbę, gdzie będę przy dźwiękach muzyki relaksował się i ładował baterię na cały tydzień. W ostatnim poście pisałem o pracowitej sobocie. Nie kłamałem, tak było. Mebelki sprawnie skręciliśmy i o trzynastej było po robocie. Potem szybkie mycie toalet. Kawka i Pasja Advocat od „dr Gerarda” i odwiedziny u Kuzynki. A gdy zapadł zmrok wyszliśmy wszyscy na sanki. Każde dziecko wzięło swoje, ale nastąpiły zmiany tak, że każdy jeździł na wszystkich a czasem zjeżdżali parami. My rodzice pracowaliśmy, jako konie pociągowe. Aby było weselej to niektórzy z nas też skorzystali i sami zjeżdżali. Było dużo śmiechu i zabawy. Gdy nadszedł czas powrotu do domu, nie było lekko. Dzieciaki nie chciały się rozstać, Tomek chciał iść spać do Babci a ja musiałem jeszcze odwiedzić rodziców. Gdy już doszliśmy do tego, które sanki są czyje i kto z kim idzie, pożegnaliśmy się i umówiliśmy na poniedziałek. Dzięki obietnicy kolejnego spotkania, mogliśmy wrócić na kolację. Ze smutkiem przyznam, że w niedzielę przyszła odwilż i nasze spotkanie na górce się nie odbyło.         

Pozdrawiam L K 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz