Ciastka bardzo
smakowały Maksowi jak i Sabince. Babcia powiedziała dzieciom, że jeśli będą
grzeczne, to po obiedzie też dostaną po jednym… Albo dwa! Za jednym zamachem
załatwiła dwie rzeczy – to że dzieci powinny być grzeczne, oraz to, że powinny
zjeść obiad. „A teraz zabieram resztę ciasteczek, bo muszę je schować żeby
zostały na poobiedni deser…” – Rzekła babcia – i wyszła. Maks cichaczem
podreptał za babcią, żeby podglądnąć, gdzież to te smakołyki będą schowane.
Babcia wzięła krzesło i postawiła je obok komody. Później weszła na nie i
wsunęła ciastka na sam wierzch szafki wiszącej w kuchni. Maks delikatnie na
bosaka wrócił do Sabinki w pokoju. „I co… Widziałeś?” – Szepnęła Sabinka. Maks
tylko kiwnął głową. Jak gdyby nigdy nic, zaczęli zajmować się nadal – Maks laptopem
– a Sabinka tabletem. „Grzecznie się bawicie?” – Zapytała babcia. „Tak, tak… A
czemu pytasz babciu?” – Zapytały dzieci. Babcia zamyśliła się chwilę… „A, bo
skoro tacy grzeczni jesteście, to wyskoczę na chwilę do sklepu. Coś wam kupić?”
– Zapytała babcia. „ Mnie babciu kup ciastka – mogą być biszkopty z polewą i
nadzieniem.” – Krzyknęła radośnie Sabinka. „A mnie – kup babciu jakieś pyszne
markizy!” – Powiedział Maks. Babcia za bardzo nie wiedziała , więc zapytała: „Jakie
dokładnie te ciastka mają być? Bo kupię wam takie jakich nie chcecie a później
będzie płacz…” „Babciu – to nie wiesz? Te z Dr. Gerarda! Są najlepsze!” –
Odpowiedziały dzieci. „Dobrze, dobrze… Dr. Gerarda… Ale jakie?” – Zapytała Babcia.
„No przecież mówiliśmy przecież… Markizy i biszkopty!” – Odparły dzieci.
Babcia ubrała się i
wzięła z łazienki parasol. „Bądźcie grzeczni – zaraz wracam!” – Powiedziała babcia
– i wyszła. Przestało padać… Zaraz po wyjściu babci, Maks zapytał Sabinkę” „To
co – ściągamy te ciastka z szafki?” „Zaraz babcia przyjdzie, to nam przyniesie…
Lepiej zaczekajmy…” – Powiedziała Sabinka. A szwagier spał dalej – tylko chrapał,
że aż się mu wąsy trzęsły…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz