Wspomnienia
o zimie.
Trzydzieści
lat wstecz to były zimy nie takie jak teraz. Wspomina wujek Tadek,
który przyjechał do nas z niespodziewaną wizytą z dolnego
śląska. Zaspy sięgały ponad trzy metry nawet więcej, ludzie
kopali sami łopatami tunele i odśnieżali ulice aby się przedostać
do sklepu w którym i tak nic nie było, półki świeciły pustkami.
Ja w tym roku właśnie brałem ślub z ciocią rozmarzył się
wujek. Nie mogliśmy się dostać nawet do urzędu stanu cywilnego,
trzeba było zamówić sanie z końmi, które pięknie przyozdobione
w sztuczne kwiaty pociągnęły nas do ślubu. Nawet wyszło nam to
na dobre dzisiaj mamy co wspominać rzadko kto ma taki stres przed
ślubem i zmartwienie czy w ogóle na niego dotrze. Największą
frajdę miały tylko najmłodsi dzieciaki, które miały przerwę w
szkole bo nie było lekcji. Szalały na śniegu, rzucały śnieżkami
i lepiły ogromne bałwany. Dzisiaj już takich zim nie ma i oby nie
było. Zrobiłam kawkę i postawiłam ciastka Mafijne Choco z
podwójne markizy i Pasje wiśnie od DR GERARDA. Nie
mieliśmy takich rarytasów jak dzisiaj ty tu nam postawiłaś takich
pysznych deserów czy choćby ciastek. Jak mówiłem wtedy nie było
dostępnych tylu produktów jak dziś. Każdy z nas a właściwie z
gospodyń naszych kochanych żon musiały umieć zrobić coś z
niczego. Dzieci miały i lizaki i czekolady wiele osób same robiły
we własnych domach. I wtedy mi się przypomniał smak robionej
czekolady z mleka w proszku i cukierków z kwaśnej śmietany, które
robiła babcia. Tak się rozmarzyłam i zasłuchałam, że mięso
prawie spaliłam. To było ciekawe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz