Ostatniej niedzieli sąsiadka wiedząc, iż jestem sam w domu
zadzwoniła do mnie z ofertą podzielenia się obiadem. W rozmowie stwierdziła, że
trochę za dużo zrobiła i bardzo chętnie się podzieli. Niezręcznie byłoby
odmówić starszej pani, bardzo miłej i życzliwej sąsiadce.
Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi i weszła z talerzem przykrytym folią aluminiową życząc
smacznego i poszła do siebie. Talerz po smacznym obiedzie odnosiłem dwa dni i
nie mogłem odnieść, aż na trzeci zadzwoniłem do sąsiadki celem oddania talerza,
a zaprosiłem się na wieczorną kawę i pogaduchy. Przychodząc na umówioną godzinę
z talerzem do szanownej sąsiadki doznałem kolejnego zaskoczenia w pozytywnym
tego słowa znaczeniu.
Usiadłem przy stoliku oczekując na kawę i jakiejś informacji
na temat tego co leżało na stoliku. Sąsiadka przyniosła kawę, usiadła i rozpoczęła
rozmowę od pochwalenia się, iż całkiem nie dawno i całkiem przypadkowo wpadła
na trop Dr Gerarda. Otóż córka z wnukami zapowiedziała się na odwiedziny u
babci, a wnuki jak to wnuki zazwyczaj pytają czy babcia ma coś słodkiego.
Jak tu nie mieć! Będąc przy okazji w mieście weszła do
najbliższego marketu w poszukiwaniu czegoś dobrego, a już na pewno słodkiego. Przemierzając
regały marketu natrafiła na Ekspozycję Dr Gerarda, i gdyby chodziło o dorosłych
to pewnie wzięłaby coś innego, ale dla dzieci to najodpowiedniejsze będą : ZWIERZAKI,
KREMISIE i WITAMINKI i nie pomyliła się. Dzieciaki uwielbiają zwierzaki.
I dzięki słodkim przysmakom dla dzieci wpadła na trop stronki
internetowej. A co za tym idzie! Wspaniała „Deseroteka” z mnóstwem pomysłów na
pyszne desery. I z tej stronki zaczerpnęła pomysł na deser do wieczornej kawy,
a były to:”Trufle z gorzkiej czekolady z chrupiącymi kawałkami”.
Wieczór szybko upłynął pod znakiem rozmów przy małym słodkim
co nie co!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz