Witam.
Styczeń tego roku obfituje w same niespodzianki. W każdym bądź razie nie mogę narzekać na
nudy, jak nie kulig to imprezka. Nie mam czasu na domowe wypieki, więc w zastraszających
ilościach znikają kruche ciasteczka ulubionej firmy ,,Dr Gerard”, które
dopasowują się idealnie do każdej imprezy. Już nie tylko moja rodzina kupuje
tej marki łakocie, ale też moi znajomi. Jak wspomniałam znikają tony wafelków, rurek, biszkoptów i innych ciastek,,
Dr Gerarda”. Za kilka dni znów odbędzie się mała biesiada, przy muzyce, tym
razem postanowiłam oprócz Witaminek i Patysi, zrobić coś sama.. Wybrałam Karnawałowe
róże, akurat nadają się na to spotkanie. A potrzebować będę i Wy kiedy
będziecie mieli ochotę takie róże przygotować: 2 szklanki mąki pszennej,4
żółtka, łyżka spirytusu, pół łyżeczki, cukru, szczypta soli, około 5 kopiatych łyżek
gęstej śmietany, olej lub smalec do smażenia, cukier puder do posypania, dowolny
dżem. Potrzebować będziemy szklankę, literatkę oraz kieliszek lub okrągłych foremek
różnej wielkości. Największy krążek wycinać będę szklanką, a najmniejszy kieliszkiem. Mąkę
mieszam z cukrem i solą. Dodaję żółtka, spirytus i śmietanę. Zagniatam ciasto
na jednolitą masę. Ciasto rozwałkowuję porcjami cieniutko na blacie posypanym
lekko mąką. Ważne jest, aby ciasto i blat posypywać, jak najmniejszą ilością
mąki. Z ciasta wykrawam szklanką, literatką i kieliszkiem krążki różnej
wielkości. Krążki nacinam w kilku miejscach, aby uformować płatki, dość głęboko,
ale nie całkiem do środka. Układam 3 krążki jeden na drugim od największego do
najmniejszego tak, aby nacięcia się nie nakładały. Bardzo mocno naciskam palcem
w środku, aby krążki się zlepiły. Róże smażę na rozgrzanym tłuszczu z obu stron
na złoty kolor . Najpierw róże wkładam do rozgrzanego tłuszczu najmniejszym
krążkiem do dołu. Wyjmuję łyżką cedzakową i osączam na ręczniku papierowym z
tłuszczu. Gdy ostygną posypuję grubo cukrem pudrem. Na środku każdej róży
nakładam trochę dżemu lub wiśnię. I gotowe, jest przy tym trochę pracy, ale
czasami warto pomęczyć się. Wiem na pewno, że róże znikną bardzo szybko, a
jeszcze szybciej kruche ciasteczka ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz