czwartek, 31 grudnia 2015

„Nowy Rok”


Nazajutrz, kiedy było już całkiem jasno zdałem sobie sprawę, że jednak wcale nie przegadałem całej nocy, w pewnym momencie musiałem zasnąć skoro dopiero co otworzyłem oczy. Przykryłem koleżankę leżąca obok mnie kocem, który znalazłem w szafie idąc po kubek wody. Na dworze panowała absolutna cisza – nawet nie było słychać samochodów. Trudno dziwić się takiej kolei rzeczy skoro to pierwszy stycznia. Dom wyglądał jak pobojowisko, a goście objawiali swoim powolnym ruchem syndrom dnia poprzedniego. Kiedy wszyscy już wstali nalałem każdej osobie po kubku wody i zaproponowałem wspólną jajecznicę, która ponoć jest wspaniałym remedium na kaca. Wiele osób się zgodziło. Przygotowanie jej nie zabrało dużo czasu i już po niedługiej chwili siedzieliśmy przy wspólnym stole konsumując lekarstwo będące zarazem i śniadaniem. Po jakimś czasie faktycznie buzie zaczęły nabierać kolorów a oczy blasku. Osoby, które nie miały ochoty na proteinowy zastrzyk energii zgłodniały patrząc na wcinających i niebawem odezwały się głosy domagające się „czegoś słodkiego”. Stanąłem pod przysłowiowym murem i mowę mi odjęło na kilka oka mgnień, zważając na to że stół był objedzony do okruszka. Wtem olśniło mnie, że mam ukryte zapasy słodkich specjałów. Wyciągnąłem rękę w kierunku kuchennej szafki stanąwszy na taborecie, wysoko pod sufitem, aby nikt tam nie sięgnął i nie odkrył mojego skarbczyka, którego zawartość jest przeznaczona na czarną godzinę. Postawiłem na stole trzy paczki WAFLI KAKAOWYCH  i PIERNIKÓW Dr Gerarda. Od razu się oczy zaświeciły łakomczuchom. Bardzo się cieszę, że po jakimś czasie też doszli do siebie i teraz już nie wyglądali jak wygłodniałe zombie lecz jak zwykli śmiertelnicy. Później wszyscy wyszliśmy na spacer i to dodatkowo nas orzeźwiło. Po pewnym czasie wszyscy zaczęli zbierać się do domu. Ci bardziej empatyczni pomogli mi sprzątać. Był już wieczór kiedy skończyliśmy doprowadzać do ładu cale mieszkanie. Tak się skończył pierwszy dzień nowego roku, dzień w którym gdyby najechali nas kosmici, podbili by planetę nie spotykając oporu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz