Dzień dobry,
witam serdecznie. W końcu znalazłem chwilę, aby do Was napisać. Od dwóch
tygodni mam urwanie głowy w domu. Córka na chorobowym już się cieszyłem, że
idzie do przedszkola. Wróciła na tydzień i znowu jest na chorobowym. A od
poniedziałku w mojej klatce schodowej jest remont. Więc panowie gipsują,
szlifują, smrodzą różnymi materiałami budowlanymi i tak dalej. Ale to wszystko
nic. Przepraszam muszę ugryźć smaczne „Pryncypałki” firmy „dr Gerard”, bo na
samą myśl o tym, o czym teraz napiszę trzęsą mi się ręce i skacze ciśnienie. Mianowicie,
gdy od poniedziałku miałem zostać sam w domu. I gdy miałem mieć czas dla
siebie. Już odliczałem godziny do odprowadzenia dzieci do przedszkola i do
szkoły a ukochana miała iść do pracy. To w sobotę moja ślubna postanowiła wyjść
do sklepu. I w drodze do domu upadła i ZŁAMAŁA rękę w łokciu. I zamiast mieć
wolną chatę mam żonę w gipsie i dodatkowe obowiązki. A miało być tak pięknie,
mieszkanie, muzyka, ja i najlepsze wafle od „dr Gerarda”. Każdego dnia mój
domowy dyrygent rządzi i rozdziela zadania. Zrób to, zrób tamto a jak masz czas
to jeszcze to………. Wszystko przez to, że umówiliśmy się ze znajomymi i chciała
przygotować pyszny deser. Miała kupić śmietanę, galaretkę, żelatynę, owoce kiwi
i pyszne Biszkopty „dr Gerard”. I masz babo placek. Ani deseru nie zrobiła ani
nie doniosła zakupów do domu. Za to ja musiałem przygotować deser. Jakoś tak to
było:
Biszkopty „dr
Gerard” wyłożyłem na blaszkę, śmietankę ubiłem na sztywno, dodałem żelatyny,
aby zastygła. Obrałem kiwi i pociąłem część na plasterki a część w kosteczkę. Tą
kosteczkę wsypałem do masy śmietanowej i wymieszałem. Następnie wyłożyłem masę
na warstwę biszkoptów w blaszce. Odłożyłem do zastygnięcia. Potem na wierzchu
ułożyłem plasterki owoców i zalałem rozpuszczoną galaretką. Włożyłem do lodówki
by schłodzić.
To był mój
debiut. Nie do końca wszystko się udało. Jednak gościom i nam bardzo smakowało.
Moja żonka podsunęła mi myśl, bym następnym razem do śmietany dodał galaretkę a
nie żelatynę. Może i racja, ale ja wsypałem do piany cukru, więc i tak było
słodkie. Teraz się boję, że częściej będę musiał wykazywać się w kuchni.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz