środa, 4 listopada 2015

Deser z Biszkoptami i złamana ręka.

Dzień dobry, witam serdecznie. W końcu znalazłem chwilę, aby do Was napisać. Od dwóch tygodni mam urwanie głowy w domu. Córka na chorobowym już się cieszyłem, że idzie do przedszkola. Wróciła na tydzień i znowu jest na chorobowym. A od poniedziałku w mojej klatce schodowej jest remont. Więc panowie gipsują, szlifują, smrodzą różnymi materiałami budowlanymi i tak dalej. Ale to wszystko nic. Przepraszam muszę ugryźć smaczne „Pryncypałki” firmy „dr Gerard”, bo na samą myśl o tym, o czym teraz napiszę trzęsą mi się ręce i skacze ciśnienie. Mianowicie, gdy od poniedziałku miałem zostać sam w domu. I gdy miałem mieć czas dla siebie. Już odliczałem godziny do odprowadzenia dzieci do przedszkola i do szkoły a ukochana miała iść do pracy. To w sobotę moja ślubna postanowiła wyjść do sklepu. I w drodze do domu upadła i ZŁAMAŁA rękę w łokciu. I zamiast mieć wolną chatę mam żonę w gipsie i dodatkowe obowiązki. A miało być tak pięknie, mieszkanie, muzyka, ja i najlepsze wafle od „dr Gerarda”. Każdego dnia mój domowy dyrygent rządzi i rozdziela zadania. Zrób to, zrób tamto a jak masz czas to jeszcze to………. Wszystko przez to, że umówiliśmy się ze znajomymi i chciała przygotować pyszny deser. Miała kupić śmietanę, galaretkę, żelatynę, owoce kiwi i pyszne Biszkopty „dr Gerard”. I masz babo placek. Ani deseru nie zrobiła ani nie doniosła zakupów do domu. Za to ja musiałem przygotować deser. Jakoś tak to było:
Biszkopty „dr Gerard” wyłożyłem na blaszkę, śmietankę ubiłem na sztywno, dodałem żelatyny, aby zastygła. Obrałem kiwi i pociąłem część na plasterki a część w kosteczkę. Tą kosteczkę wsypałem do masy śmietanowej i wymieszałem. Następnie wyłożyłem masę na warstwę biszkoptów w blaszce. Odłożyłem do zastygnięcia. Potem na wierzchu ułożyłem plasterki owoców i zalałem rozpuszczoną galaretką. Włożyłem do lodówki by schłodzić.

To był mój debiut. Nie do końca wszystko się udało. Jednak gościom i nam bardzo smakowało. Moja żonka podsunęła mi myśl, bym następnym razem do śmietany dodał galaretkę a nie żelatynę. Może i racja, ale ja wsypałem do piany cukru, więc i tak było słodkie. Teraz się boję, że częściej będę musiał wykazywać się w kuchni. Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz