poniedziałek, 30 listopada 2015

Słodkie uśmiechy




  W miniony weekend wraz z moją rodzinka wybraliśmy się w odwiedziny do chrześniaka mojego męża, który już też ma swoja rodzinę. Bardzo zadowoleni wybraliśmy się w podróż, jednak muszę przyznać, że nie była to krótka podróż. Czekało na nas do przejechania około 300 kilometrów. Jednak nie było to dla nas problemem, przygotowaliśmy się do drogi bardzo solidnie i starannie. Ja w tym wszystkim odpowiedzialna byłam za nasze wyżywienie, oczywiście. Przygotowałam nam nieco przekąsek na drogę, tak byśmy nie musieli nigdzie się zatrzymywać w brach szybkiej obsługi. Nie mogło też zabraknąć gorącej kawy i herbaty w termosie, a jak kawka i herbatka to oczywiście w nieodłącznym komplecie musiały pojawić się pyszne słodycze Dr Gerarda. Dla siebie zapakowałam moje ulubione Pryncypałki ( tak między nami uważam, że są to najlepsze wafelki na całym świecie), dla mojego męża najlepszymi słodyczami są Mafijne Dr Gerarda, a dla mojej córki to rurki i pierniczki, które bardzo często przypominają jej smak i zapach świąt. Tak więc na czas podróży byliśmy zaopatrzeni w najpotrzebniejsze rzeczy.
  Tak jak sądziłam przed wyjazdem, cały prowiant, który uszykowałam, zjedliśmy podczas podróży. Najbardziej zadowoleni oczywiście byliśmy ze słodkości Dr Gerarda, która tak nam smakują. Wiem też, że na każdą inna podróż, daleką czy bliską słodycze te sprawdzą się znakomicie i będę je polecać każdemu. Wam również polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz