Z
zeszytu babuni.
Z
zeszytu babuni czyli porady kulinarne i nie tylko. Przeglądając
stare książki z przepisami w moje ręce trafiły zapiski mojej
babci. Usiadłam wygodnie przy filiżance zielonej herbaty i przy
krakersach classic od dr Gerarda zaczęłam
przeglądać notatki. Nawet mnie zaciekawiły co kobiety mogą
porabiać w kuchni. Czytać książki gotując przepyszny obiad albo
słuchać codziennych tych samych audycji radiowych. Można też
gospodarować swoim czasem w mądry sposób robiąc jedną czynność
choćby obierając ziemniaki możemy obrać tym samym nożem warzywa.
Gotując jakiś wywar warto zrobić go więcej a potem zamrozić i w
każdej chwili mamy już przygotowany. Kolejną radę, którą
przeczytałam odnosi się do mnie bo akurat ja tej czynności bardzo
nie lubię. Czyli w dej wolnej chwili myj naczynia. Nigdy nie będzie
bałaganu. Nawet kiedy ktoś nas zaskoczy z gości. Dobrze jest po
skończeniu pieczenia i gotowania umyć je od razu bo potem zaraz
kiedy wyciągniemy ciasto z piekarnika będziemy mogły iść poleżeć
lub poczytać naszą ulubioną książkę. A z kulinarnych porad to
choćby taka mało znana dla mnie bo ja stosuję bułkę tartą.
Brzmi ona tak placek z owocami będzie kruchy i bez zakalca jeżeli
zanim ułożymy owoce posmarujemy powierzchnię ciasta ubitym
białkiem. Kiedy pieczemy biszkopt do ubijania białek dodajemy
trochę soli i po ich ubiciu odstawimy je na chwilkę na bok. Wtedy
ciasto nabierze intensywniejszego koloru żółtego. Ten stary sposób
na pewno wykorzystam bo mi nie raz się przydarza że ciasto nie chce
wyjść z tortownicy a jest na to sposób. Moczymy lnianą ściereczkę
ciepłą wodą i owijamy nim formę ma pomóc. Znalazłam też
przepis z biszkoptami podam w kolejnym poście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz