Zaraz po wejściu
poczułem lekki aromat jakiejś zmysłowej potrawy. Wokół roznosił się zapach
marynowanych warzyw, oliwek, kaparów, oraz pleśniowego sera. Czyli wszystko to
co uwielbiam. Po przywitaniu się, podałem Robertowi to co jeszcze przed chwilą
stało w sklepie na regale. Uśmiechnął się od ucha do ucha i z okrzykiem radości
w dwóch podskokach stanął przy lodówce.
- Mam swój zapas, ale wiem że gdybym tego nie przyjął od
ciebie, to złapałbyś klamkę z tamtej strony.
- Odwzajemniam się „pięknym za nadobne”! Ty Robi też
ostatnio nie byłeś u mnie z pustymi rękami. A jak łykniemy „hop szklankę”, to
chyba nikomu nie zaszkodzi…
- „Pij piwo, jedz śledzie – to nic ci nie będzie!”
- Otóż to!
- No to proponuję: szklaneczkę przed – aby wzmóc apetyt;
oraz szklaneczkę po – aby poprawić trawienie!
- ale – przed czym… I po czym?
- A – to niespodzianka Aldony!
- No dobrze… Będę cierpliwy i nie będę dociekał… Jakoś
wytrzymam!
Żona Roberta
pośpiesznie rozłożyła talerzyki. Jeszcze szybciej wyszła, lecz za chwileczkę
pojawiła się z wykwintnie wyglądającym ciastem.
- Przepraszam… To jakaś specjalna okazja? Jestem zaskoczony,
ani na nic nie przygotowany. Strasznie mi głupio…
- Tak – okazja! Bo Aldona kupiła świetne ciastka i wymyśliła
przepis! Bardzo dobrze że jesteś zaskoczony!
- Robert – nie naśmiewaj się, bo wkurzę się i tyle mnie
zobaczysz!
- Robert mówi prawdę. Po prostu po raz drugi kupiłam takie
naprawdę dobre ciastka – „Markizy” paprykowo serowe z Dr. Gerard. Pomyślałam
sobie, że możnaby z nimi zrobić coś na podwieczorek. No to wzięłam kilka
rzeczy, trzy paczki „Markizów” i w szybkim czasie powstało coś takiego.
- Mmm… Pyszne! Co tam jeszcze jest? Ser pleśniowy, czosnek,
oliwki, papryka konserwowa, grzybki marynowane…
- Tak. Konserwowa cebulka, jajka na twardo, kilka łyżek
majonezu, oregano, pieprz kolorowy… Ale można dodawać przeróżne składniki.
Trzeba mieć tylko odrobinę wyobraźni! Podać jeszcze kawałek?
- A pytasz się… Daj mu jeszcze!
- Nie, dziękuję.
- Nie smakuje ci?
- Bardzo smakuje Aldonko, ale jak zjem jeszcze, to chyba
pęknę!
- Jeszcze masz szklankę piwa!
- Robert! Naprawdę nie dam rady! Nie obraź się… Muszę już
iść, bo mam zaplanowaną robotę. Dzięki wielkie!
- A co robisz?
- Porządek z kablami. W końcu zabieram się za nie.
- No dobrze… Nic na siłę!
- Dziękuję raz jeszcze – było wspaniałe, naprawdę! Muszę też
zrobić coś takiego.
Kiedy wychodziłem,
w drzwiach minąłem się z młodszym synem Aldony i Roberta – Przemkiem. Trzymał w
ręce „Mafijne” i smakowicie je zajadał. Chciał coś mi powiedzieć, ale się
zakrztusił.
- Cześć – Trzymajcie się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz