poniedziałek, 30 listopada 2015

Andrzejki

wit’AM serdecznie, jeszcze w mojej głowie gra muzyka a nogi same tańczą. W tą sobotę z żoną i kilkoma parami wybraliśmy się na mega fajną imprezę andrzejkową.  Zabawa odbywała się w Sali remizy strażackiej w pobliskiej miejscowości. Tradycyjnie do tańca przygrywał zespół. Kapela ta gra już od kilku lat, więc jedno jest pewne, że będzie dobra zabawa. Tak dobra jak przysmaki „dr Gerard”. Największe zmartwienie mieliśmy, gdy powiedzieliśmy dzieciom o tym, że babcia będzie z nimi spała. Córeczka a raczej córeczka mamuni, bardzo protestowała, płakała. Dopiero uspokoiła się, gdy dostała do zjedzenia smaczne Zwierzaki, te ciasteczka firmy „dr Gerard”. Zajęła się wtedy wyszukiwaniem swoich ulubionych zwierzątek. I odwróciliśmy jej uwagę opowiadaniem o ZOO w Gdańsku. Gdy dojechaliśmy na miejsce, nasi towarzysze już byli. Stoły uginały się od przysmaków, od mięs, sałatek, galaret, owoców oraz ciast. Nasz wkład w menu był dość nieduży. Organizatorzy w cenie biletu zapewniają większość. W naszym udziale są napoje te ogniste i te damskie. A my wzięliśmy ulubione ciastka Mafijne i kruche rurki. Moja bratowa upiekła bardzo pyszny tort. Śmietanowy z kolorowymi kawałkami galaretki w masie a na wierzchu posypała kolorową posypką. A wokół udekorowany był pysznymi ciasteczkami Maltikeks firmy „dr Gerard”. Wszyscy komentowali, że się mocno postarała. Zawsze łatwiej byłoby wysmarować masą. Zabawa trwała do piątej rano. I jeszcze było nam mało. Moja grupa jest tak zgrana, że tańcujemy od pierwszego do ostatniego dźwięku. Nogi potem bolą, ale jest warto. Każdy z nas wie ile może zjeść i ile wypić. Nigdy się nie kłócimy i nie ma bójek z innymi gośćmi. Cała sala się bawi. Nie ma podziału na grupki, na nasi i pozostali. Idąc tam na imprezę wiemy, że wrócimy zadowoleni. A czasami z pęcherzami i odciskami. I jak nogi bolą to oznacza dobrą zabawę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz