Idzie zima! Już
chyba trzeci śnieg spadł przedwczoraj, ale dziś nie ma po nim ani śladu. Dziś
lało za to – niemiłosiernie! Potężne wiatrzysko przegania czarne chmury z
jednej strony na drugą. Chwilami świeci słońce, to znów za chwilę przetoczy się
„walec” szaro granatowej plamy i znowu nieprzyjemnie zacina z ogromną siłą. Tam
gdzie między oknami – lub drzwiami – znajdzie się choćby najmniejsza szparka,
to wiatr wydmuchuje w pomieszczeniach wszystko razem z ciepłem. Postanowiłem że
już najwyższa pora, by zaopatrzyć się w uszczelki i poutykać dokładnie wszystko
co trzeba. Wypunktowałem sobie sklepy,
do których mam się udać w celu zakupienia potrzebnych akcesoriów. Zastanawiałem
się, od którego miejsca mam zacząć… Nowy market czynny jest już od ponad
tygodnia a ja jeszcze nie byłem w nim żeby chociaż z ciekawości spojrzeć co tam
takiego się znajduje… Stwierdziłem, że skoro ten niedawno otwarty znajduje się
najbliżej, to od niego zacznę. Jeśli kupię wszystko co potrzebuję, to już do
innych nie pojadę. Przed wyjściem sprawdziłem czy coś jeszcze powinienem kupić –
jakieś rzeczy spożywcze – na przykład ciastka Dr. Gerard… I dobrze zrobiłem że
pomyślałem o tych ciastkach, bo okazało się, że w domu zostało tylko kilka
sztuk „Pierników”. Zaktualizowałem listę zakupów i wyszedłem z domu. Nie
wiedziałem – jechać czy iść… Chwilę zatrzymałem się przed domem żeby zastanowić
się i podjąć odpowiednią decyzję. W tym momencie nastąpił taki podmuch wiatru,
że nieomal mnie przewrócił. Wróciłem do domu. Tylko tyle co zamknąłem drzwi – a
zaczęło potwornie padać! Ulewa taka, że momentalnie ulicami lały się strumienie
wody. Popadało tak chyba niecałe 5 minut – i jak szybko zaczęło, tak samo szybko
przestało. Za chwilę zaczęło świecić słońce. Niewiarygodne – taka pogoda końcem
listopada! Po godzinie spokoju poszedłem do sklepu. Było wciąż wietrznie, ale
słonecznie. Wewnątrz było spokojnie i przestrzennie. Sklep okazał się całkiem
niezły! Kupiłem w nim wszystko co chciałem. Ciastka Dr. Gerarda zostały już
nieco „przetrzebione”, lecz bez większych kłopotów kupiłem takie co mnie
interesowały. Tym razem zdecydowałem się na „Pryncypałki”. Następnym razem
zmienię na jakieś inne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz