poniedziałek, 30 listopada 2015

Pierwszy raz w nowym sklepie




   Idzie zima! Już chyba trzeci śnieg spadł przedwczoraj, ale dziś nie ma po nim ani śladu. Dziś lało za to – niemiłosiernie! Potężne wiatrzysko przegania czarne chmury z jednej strony na drugą. Chwilami świeci słońce, to znów za chwilę przetoczy się „walec” szaro granatowej plamy i znowu nieprzyjemnie zacina z ogromną siłą. Tam gdzie między oknami – lub drzwiami – znajdzie się choćby najmniejsza szparka, to wiatr wydmuchuje w pomieszczeniach wszystko razem z ciepłem. Postanowiłem że już najwyższa pora, by zaopatrzyć się w uszczelki i poutykać dokładnie wszystko co  trzeba. Wypunktowałem sobie sklepy, do których mam się udać w celu zakupienia potrzebnych akcesoriów. Zastanawiałem się, od którego miejsca mam zacząć… Nowy market czynny jest już od ponad tygodnia a ja jeszcze nie byłem w nim żeby chociaż z ciekawości spojrzeć co tam takiego się znajduje… Stwierdziłem, że skoro ten niedawno otwarty znajduje się najbliżej, to od niego zacznę. Jeśli kupię wszystko co potrzebuję, to już do innych nie pojadę. Przed wyjściem sprawdziłem czy coś jeszcze powinienem kupić – jakieś rzeczy spożywcze – na przykład ciastka Dr. Gerard… I dobrze zrobiłem że pomyślałem o tych ciastkach, bo okazało się, że w domu zostało tylko kilka sztuk „Pierników”. Zaktualizowałem listę zakupów i wyszedłem z domu. Nie wiedziałem – jechać czy iść… Chwilę zatrzymałem się przed domem żeby zastanowić się i podjąć odpowiednią decyzję. W tym momencie nastąpił taki podmuch wiatru, że nieomal mnie przewrócił. Wróciłem do domu. Tylko tyle co zamknąłem drzwi – a zaczęło potwornie padać! Ulewa taka, że momentalnie ulicami lały się strumienie wody. Popadało tak chyba niecałe 5 minut – i jak szybko zaczęło, tak samo szybko przestało. Za chwilę zaczęło świecić słońce. Niewiarygodne – taka pogoda końcem listopada! Po godzinie spokoju poszedłem do sklepu. Było wciąż wietrznie, ale słonecznie. Wewnątrz było spokojnie i przestrzennie. Sklep okazał się całkiem niezły! Kupiłem w nim wszystko co chciałem. Ciastka Dr. Gerarda zostały już nieco „przetrzebione”, lecz bez większych kłopotów kupiłem takie co mnie interesowały. Tym razem zdecydowałem się na „Pryncypałki”. Następnym razem zmienię na jakieś inne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz