Wycieczka
rowerowa.
Mamy
pierwszy weekend września, można powiedzieć, że o dwa dni więcej
wakacji. Pogoda również nam dopisała, bezchmurne niebo i
upragnione słońce. Akurat pogoda na krótką wycieczkę rowerową.
Poranny telefon do kuzynki aby się szykowały na wspólny wypad. Ja
również szykuję plecak, napoje i małą przekąskę tym razem
wzięłam nowe ciastka SCOOBY – DOO maślane herbatniki dr
Gerarda. No i o godzinie dziesiątej wyruszamy w naszą drogę
jeszcze każdy kask 9i kamizelkę odblaskowa dla bezpieczeństwa co
niektórzy protestują, że po co ale jestem nieugięta.
Bezpieczeństwo ponad modę1! Jedziemy spokojnie drogą rowerową i
może jechaliśmy z dwadzieścia minut kiedy jedna z uczestniczek
naszej przygody Ania woła poczekajcie. Co się stało pytam odpadł
mi cały bagażnik wspomnę, że to był nowy rower. Nic nam nie
pozostał o tylko rozejrzałam się i akurat blisko był mechanik
samochodowy. Uprzejmie poprosiliśmy pana o przykręcenie jakiejś
śrubki abyśmy mogli dalej kontynuować naszą wyprawę. Oczywiście
cała sytuacja wszystkich już rozbawiła ale jechaliśmy dalej.
Dojechaliśmy do niewilkiego parku w którym można odpocząć i
zjeść przepyszne lody więc oczywiście rozłożyliśmy się na
kocu i zajadaliśmy się lodami opowiadając różne wspólne
przygody. No to jedziemy dalej. Już teraz prosta droga przez pola,
przyjemnie i pachnącą latem. Tym razem podniósł krzyk mój syn
okazało się, że pod spodenki w czasie jazdy rowerem wpadła mu osa
i ukąsiła go w kilku miejscach od razu opuchła noga. Poszukaliśmy
aptekę i dostał wapno odczulające oraz maść na ukąszenia . A
ode mnie pyszne maślane ciasteczko
SCOOBY DOO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz