Na koniec przerwy śniadaniowej pan Witold podszedł do
stolika gdzie znajdowała się lista z nazwiskami osób, które chciały wyjechać na
grzybobranie i wciągnął na nią siebie i swoją córkę. Teraz to i on poczuł jak w
nim wzbiera wielka ochota na ten wyjazd. Następnie udał się na swoje stanowisko
pracy, jak się okazało to i również i jego pomocnik wybiera się na ten wyjazd.
W czasie drogi po pracy do domu już tylko rozmyślał o nadchodzącym
grzybobraniu, musiał przygotować potrzebne mu rzeczy, a do wyjazdu pozostały
dwa dni. Gdy tylko przekroczył próg domu to tą nowiną podzielił się z
domownikami. Jego córka na tą wiadomość była bardzo zadowolona. A jego żona
powiedziała, że przyda się na zimę trochę słoiczków z grzybami. W przeddzień
wyjazdu udał on się do piwnicy i przyniósł z niej koszyki dla siebie jak i
córki, wyszukał także obuwie, które miał na tą okazję kiedy to idzie do lasu na
grzyby. Wreszcie nadszedł dzień wyjazdu. Pan Witold wraz z córką wstali
wcześnie rano i zaczęli przygotowania, nie zapomnieli oni także o czymś słodkim
na przekąszenie gdy będą chodzić po lesie. W ich koszyku z prowiantem oprócz
kanapek znalazły się takie rarytasy jak rogaliki pudrowane oraz herbatniki z
cukrem od ich ulubionego producenta słodkości Dr Gerarda. Następnie udali się na
parking gdzie miał na nich o oznaczonej porze czekać autobus. Autobus zajechał
punktualnie o oznaczonej godzinie, a oni zajęli miejsce. Już w czasie drogi
córka pana Witolda zajadała się herbatnikami mówiąc przy tym, że powinni
nazbierać dużo grzybów. Słowa jej się spełniły i nazbierali dwa duże kosze
prawdziwków, koźlaków i maślaków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz