Malarski plener
Z grupą przyjaciół pojechaliśmy na kilkudniowe warsztaty
malarskie w plenerze. Oczywiście pakując
się na wyjazd pamiętałam, aby zabrać ze
sobą smaczne ciasteczka z firmy Dr Gerard. W moim niewielkim bagażu znalazło
się miejsce na markizy mafijne lemon oraz herbatniki z cukrem. Podróż minęła
szybko. Na miejscu zakwaterowanie i od razu spotkanie z uczestnikami warsztatu.
Jak dotąd pogoda nam sprzyjała. Pod
czujnym okiem profesorów z Akademii Sztuk Pięknych uczyliśmy się jak dobierać
odpowiednie tło do naszych malowanych obrazów. Wskazówek z dziedziny malowania
pejzaży i martwej natury było mnóstwo. Ludzie życzliwi, przyjaźnie nastawieni,
chętnie dzielili się z nami swoimi doświadczeniami w tej dziedzinie. Wieczorami siadaliśmy przy ognisku i rozpoczynały się
śpiewy biesiadne i opowieści te
prawdziwe i te staropolskie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niedaleko
naszych kwater było gospodarstwo agroturystyczne. Tam właśnie wypoczywali
rodzice z dziećmi niepełnosprawnymi. Radośni i weseli ludzie. Mimo wielu trosk,
ciężkiej doli codziennego życia, uśmiechali się do nas. Umieli docenić każdy
gest zwykłej ludzkiej życzliwości. Cieszyli się z każdego uśmiechu swoich
dzieci, a przy tym wykazywali ogromną cierpliwość i wyrozumiałość wobec
milusińskich. Kiedy tak obserwowałam te zmęczone, spracowane kobiety podziwiałam ich siłę,
charyzmę i wytrwałość. Pomyślałam sobie wtedy, że to co mnie dotyczy, to nie
można nazwać kłopotami lub prawdziwymi zmartwieniami. Dopiero wtedy człowiek
docenia to co ma. Uczymy się wtedy pokory przed tym, czego nie możemy zmienić.
Mogę tylko sobie wyobrazić jak trudno jest
zaakceptować taki stan rzeczy. Z inicjatywy całej grupy w ostatnim dniu
naszego pobytu kupiliśmy tym dzieciakom
hit sezonu z firmy Dr Gerard, a mianowicie
- Scooby- Doo ciastko łapki, maślane
herbatniki Scooby- Doo oraz czekoloadowe ciastka Scooby- Doo. Radość
była ogromna. Miło było na to patrzeć. Tak niewiele wysiłku, a tyle szczęścia w
uśmiechniętych buziach. Od tego momentu jeszcze bardziej zwracam uwagę na to co
się dzieje tuż pod moim nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz