Kręciliśmy się w
bliskiej odległości od brzegu jeziora. Im bliżej brzegu, tym więcej było
różnorodnej zieleni. W mokradłach, oraz płytkich wodach, rosło dużo szuwarów, w
których można było spotkać wiele rodzajów przeróżnego ptactwa, robactwa i
owadów. Paweł z Kacprem posiadali dużą wiedzę, na temat tego wszystkiego co w
temacie biologii nas otaczało. Tłumaczyli mi jak w rezerwacie zachowywać się,
by nie niszczyć chronionej roślinności, co robić, aby nie płoszyć ptaków z
gniazd lękowych – i w ogóle – jak szanować przyrodę. I gdzie można bezpiecznie
wejść – a gdzie zachować szczególną ostrożność, lub jeszcze lepiej, wcale nie
wchodzić, bo może się to skończyć nieprzyjemnymi skutkami! Rozmawialiśmy o tym,
że na każdą wyprawę – nawet taką najbardziej banalną – trzeba się adekwatnie do
niej przygotować, bo zlekceważenie jakiegoś niezbędnego kroku, może zakończyć
się bardzo nieprzyjemnie – a nawet tragicznie! Nie będę tutaj nikomu sugerował
niczego, w co ma się gdzieś ubrać i co ze sobą zabrać, bo – po pierwsze – to należy
dopasować sobie indywidualnie pod siebie, po drugie – można by o tym książkę
napisać! A mnie chodzi tutaj o to, że jeśli wybieramy się gdziekolwiek aby czynnie
spędzić czas, to świadomie trzeba się do tego przygotować. Nie mam zamiaru się
wymądrzać, bo sam ciągle czegoś się uczę od innych – w tym nawet tak młodych
ludzi, jak choćby Paweł i Kacper.
Pochodziliśmy ponad
dwie godziny. Dla mnie – zasiedziałego mieszczucha – było to „pół świata”!
Poczułem się nieco zmęczony i chciało mi się pić. Zdjęliśmy plecaki i
usiedliśmy na powalonym ze starości drzewie. Wypiliśmy całą butelkę wody.
Kacper wyciągnął ciastka. To były - Scooby- Doo ciastko łapki firmy Dr. Gerard.
Jestem – tak mi się zdawało do tej pory – smakoszem produktów tej firmy. Ale te
ciastka – przyznam szczerze – jadłem po raz pierwszy. Bardzo smaczne, ale nie
chciałem objadać chłopaków ze smakołyków. Kacper z Pawłem byli chyba bardzo
głodni, bo w minutę zjedli wszystko. Paweł powiedział, że on też jeszcze ma coś
w plecaku. A ja miałem butelkę wody. Zaczęliśmy zmierzać w stronę Janusza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz