Od urodzenia mieszkam koło lasu. Jak sięgam pamięcią często ze
starszym rodzeństwem, mamą i tatą chodziliśmy na grzyby. Ja miałam swój mały
koszyczek. Te chwile z przyjemnością wspominam. Teraz już jestem mężatką z
dwójką dzieci. Mieszkamy wspólnie z moimi rodzicami. Chociaż mąż na początku
nie mógł przyzwyczaić się do cichego, ustronnego miejsca. Wychował się w
ruchliwym mieście. Nasz problem mieszkaniowy rozwiązał się z chwilą przepisania
nam domu z podwórkiem. Przez dwa lata
remontowaliśmy kuchnie, łazienkę i naprawialiśmy ogrodzenie. Teraz na bieżąco
zawsze coś udoskonalamy. Często zostaję z dziećmi, bo mąż jeździ na tirach za
granicę. Prawie zawsze przyjeżdża dopiero po tygodniu. Natomiast ja sprzedaje w
małym sklepiku blisko domu. W wolnym czasie chodzę na grzyby z rodzicami.
Czasem zabieram ze sobą dzieci. Wtedy muszę spakować coś do jedzenia i picia. Na
deser wrzucam do plecaka ich ulubione witaminki jabłko produkcji Dr.
Gerarda. Są to kruche ciasteczka wypełnione galaretką o smaku jabłkowym. Bliźniaczki
Kasia i Marysia mają dopiero po osiem lat. Lubią chodzić po lesię, a
najbardziej uwielbiają posiłek na świeżym powietrzu. Wtedy zajadają się
smakołykami produkcji Dr. Gerarda. Ja także korzystam z przyjemności jedzenia słodyczy.
Interesuje ich wszystko co jest związane z lasem. Znają się na zbieraniu
grzybów, ale zawsze przeglądam ich zbiory. Tata jest leśniczym i razem z
dziewczynkami spaceruje po lesie opowiadając im o drzewach, mniejszych
roślinach i o zwierzętach. Co roku mamy gości w okresie wakacyjnym. Przyjeżdża
siostra z trójką dzieci i korzystają z natury chodząc codziennie do lasu z
osobami dorosłymi. Wieczorem ganiają wkoło domu jak ja za dawnych lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz