poniedziałek, 19 września 2016

wykopki



Jesień, to pora zbiorów warzyw i owoców. W zeszłą sobotę kopaliśmy ziemniaki. Od samego rana z trójką naszych dzieci oraz w towarzystwie bliskich sąsiadów pracowaliśmy na polu około czterech godzin. Gromadka zbierających liczyła dziewięć osób. Pod wieczór mąż z bratem rozpalili ognisko na którym piekliśmy wcześniej przygotowane kiełbaski i ziemniaki. Sąsiad grał na gitarze, a my śpiewaliśmy różne piosenki. Przy ognisku było wesoło jak za dawnych lat. Nie pamiętam kiedy ostatnio piekliśmy ziemniaki. Przeważnie z jednej pracy biegniemy do drugiej. Impreza przeciągnęła się do pierwszej po północy. Po niedzieli w ramach rewanżu poszłam zbierać ziemniaki do sąsiadki. Zajęło nam tylko dwie godziny. Potem zaprosiła nas na kawę. Z chęcią zgodziłam się, ponieważ nigdy nie mam czasu na ploteczki. Na talerz pokroiła własnej roboty ciasto, które smakowało wyśmienicie. Nawet wzięłam od niej przepis. Do ciasta użyła ciastek Dr. Gerarda. Na drugi dzień zrobiłam ciasto specjalnie do kawy. Składniki ; 2 paczki krakersów i 1 paczka herbatników maślanych produkcji oczywiście Dr. Gerarda.
Masa; 1 litr mleka, 3 budynie śmietankowe, łyżka mąki ziemniaczanej, cukier waniliowy, niepełna szklanka cukru, 2 żółtka, 1 1/2 kostki masła ekstra, 10 dag kokosu, powidła śliwkowe. Z budyniu, mąki mleka, cukru ugotowałam budyń. Masło ucierałam z żółtkami na puszystą masę. Potem stopniowo dawałam przestudzony budyń i kokos aż do wykorzystania wszystkich składników. Na dużą brytfankę położyłam papier do pieczenia i na nie rozłożyłam krakersy. Cienko posmarowałam je powidłami śliwkowymi. Nałożyłam połowę masy i przykryłam krakersami, które też posmarowałam powidłami. Rosmarowałam resztę masy, a wierzch                  udekorowałam herbatnikami z karmerowym nadrukiem. Wieczorem ukroiłam każdemu domownikowi na talerzyk.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz