Następnego dnia czyli w czwartek kiedy to podjęli oni
decyzje o wyjeździe na weekend pod namiot pan Witold pojechał po pracy do
gazowni. Tam napełnił swoją butlę gazem i
teraz podążał do domu gdzie czekała na niego pani Krystyna z listą
zakupów jakie muszą zrobić na tą eskapadę. Pan Witold po przyjeździe do domu
zjadł obiad i jeszcze raz sprawdził czy na tej liście zakupów niczego nie
brakuje mówiąc przy tym co dwie głowy to nie jedna. Okazało się iż niczego nie
brakuje, więc udali się do pobliskiego dużego marketu. Po przyjeździe do niego
wzięli duży koszyk na kółkach i ruszyli między regały. W miarę jak mijał czas
kosz się zapełniał produktami. Wreszcie podeszli oni do regału z słodkościami i
tu już wiedzieli co wybierać i od jakiego producenta. W koszyku wylądowały
takie słodkości jak kruche baletki oraz ciasteczka kokosowe z polewą od ich
ulubionego producenta słodkości Dr Gerarda. Następnie udali się do kasy w celu
zapłacenia za zakupy. Po przyjeździe do domu z zakupami ich córka zapytała się
ich czy aby nie zapomnieli o łakociach od Dr Gerarda. Uzyskała odpowiedź, że
wszystko jest już kupione i przygotowane do wyjazdu. Wreszcie nadszedł dzień
wyjazdu czyli w piątek po pracy. Dziewczynki już czekały na rodziców Oli gotowi
do wyjazdu. Gdy już wszyscy zjedli obiad zajęli się pakowaniem rzeczy do
bagażnika samochodu, tu dziewczynki postanowiły, że chociaż po paczce ciastek
wezmą z sobą na podróż do chrupania kiedy będą jechać. Na miejsce biwakowania dotarli po godzinie tu
rozbili namiot i mogli już wypoczywać od zgiełku miejskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz