czwartek, 16 czerwca 2016

„Odwiedziny kuzynki.”


Kolejnym dniem odwiedzin kuzynki z mężem, w rodzinnych stronach ze strony mamy, była niedziela.  Sobotnie, rodzinne biesiadowanie przy grillu zakończyło się późną nocą. W niedzielny poranek pobudkę zafundował nam piesek, którego przywiozła kuzynka.

Dziewczyny złączyły siły i w mig śniadanie dla całej ferajny stało na stole. Po śniadaniu zabraliśmy się za porządkowanie posłań po nocy i doprowadzaniu miejsca, w którym grillowaliśmy, do kultury.

Z bałaganem uporaliśmy się niezwykle szybko, a do obiadu pozostało jeszcze sporo czasu, więc wszyscy jednomyślnie zdecydowaliśmy, iż wolny czas przeznaczymy na kawę i zachowane jeszcze z soboty „Ciastka z galaretką” Dr Gerarda. Jakimś cudem zostały nam jeszcze BISZKOPTY MORELOWO ŚMIETANKOWE, PYCHOTKI ZDOBIONE i WITAMINKI TRÓSKAWKOWE, idealne dla dzieciaków. Kawa, przy tak pysznych słodkościach Dr Gerarda, smakowała jak koktajl owocowy. Pałaszowaliśmy ciastka tak, że wszystkie zniknęły i trzeba było przesunąć obiad na późniejszą godzinę, ponieważ brzuchy były pełne i odmawiały posłuszeństwa zjedzenia obiadu. Postanowiliśmy więc pójść na spacer do lasu. Jako, że był tak blisko, doszliśmy do wniosku, że upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu, a mianowicie dotlenimy się i spalimy kalorie, które zalegają w brzuchu.

Jednym słowem niedziela upłynęła nam i przyjemnie, i pożytecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz