sobota, 18 czerwca 2016

Ciastka z nadzieniem owocowym




   Pogoda stawała się coraz lepsza… Po piątkowej burzy nie było już prawie ani śladu. Gdzieniegdzie – tam gdzie rosła wyższa trawa, od ziemi można było zauważyć jeszcze nieco wilgoci. Dochodziła dziewiąta… Na termometrze w cieniu, widniało już 25 stopni Celsjusza. Zakupy na przyjazd Jacka miałem już prawie zrobione. Teraz muszę jeszcze przygotować marynaty i „zabejcować” mięsiwa oraz kiełbaski do grillowania. Acha… Nie kupiłem jeszcze nic słodkiego i napojów. Gorąco będzie dziś – od letniej aury, ale nie mniej grzały będą nas też emocje i nastroje! Musimy się czymś chłodzić… Szybko zrobiłem zaprawy. Pokroiłem mięso i poukładałem w naczyniach. Udałem się do sklepu. Wziąłem dwie zgrzewki wody, jakieś piwa i kilka opakowań lodu. Bez kłopotu kupiłem również te ciastka z firmy Dr. Gerard, które zaplanowałem sobie na sobotni piknik. W oko wpadło mi jednak jeszcze coś innego… „Witaminki truskawka”. Wziąłem 4 paczki, bo do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Mamy przecież sezon truskawkowy! Może wykombinuję jakiś deser z truskawkami… „Witaminki truskawkowe ze świeżymi owocami i kajmakiem”. Takie coś powinno dobrze smakować przy grillu… To jeszcze kajmak i kostka masła… Po zakupach, oraz wyjściu ze sklepu, rozglądnąłem się za owocami. Mogłem kupić je w sklepie, ale dobra znajoma, pani ekspedientka zrobiła bardzo głupią minę, kiedy zapytałem ją o to czy są smaczne. Zawsze nieopodal sprzedawano świeże owoce. Tak było i tym razem. Po przyjściu do domu zaraz zabrałem się za przygotowanie deseru. Masło utarłem na puszystą masę z cukrem i kajmakiem. W formie ułożyłem warstwę ciastek „Witaminki”. Posmarowałem ją częścią masy i poukładałem całe truskawki obtoczone w cukrze pudrze. Znowu posmarowałem masą i ułożyłem warstwę ciastek. Wierzch posmarowałem jeszcze cienko resztą masy, na której ułożyłem truskawki przecięte na pół i, z przecięciem ułożonym do góry. Teraz do lodówki na co najmniej pół godziny – i gotowe. Teraz jeszcze pozostało mi do przygotowania parę drobnych rzeczy. Jacek był punktualnie – tak jak zapowiedział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz