Witam.
Moja znajoma poprosiła mnie o zajęcie się jej dziećmi. Sama miała ważne sprawy
do załatwienia. Musiała pojechać do Krakowa na szkolenie. Mąż koleżanki jest za
granicą ciężko pracuje. Trochę się tego obawiałam ,ponieważ moja znajoma ma trójkę słodkich pociesz. Najmłodsza ma
cztery latka, a najstarsza dziewięć lat. Często widuję się z nimi, więc one
mnie znają i lubią a ja ich. Nie
wiedziałam jak spędzić ten czas by się nie nudziły u mnie w domu. Kiedy przyszedł
ten dzień mojej opieki nad skarbami Joli, byłam lekko podenerwowana. Za godzinę
miały przyjechać dzieci. I tak tez się stało. Na początku kiedy wchodziły do
mojego mieszkania, były stremowane, chociaż już tutaj bywały. Zaczęłam z nimi
żartować , zaprowadziłam ich do salonu. Jolla ucałowała je po kolei i zamknęła
za sobą drzwi. Moje maluszki rozsiadły się na kanapie. Zapytałam na co mają
ochotę, nie wiedziały. Więc musiałam pomyśleć za wszystkich . I wymyśliłam.
Zabrałam dziewczynki na piknik. Pogoda była doskonała. Przygotowałam soki, kocyk
oraz mnóstwo kruchych ciasteczek ,,Dr Gerarda”.
Na tę okazję wybrałam ciasteczka wiśniowe i ciasteczka kokosowe.
Zabrałam piłkę oraz malowanki. Wybrałyśmy się na łąkę. Rozścieliłam kocyk i
zaczęłyśmy grać w piłkę, śmiechu było co nie miara. Dziewczynki szalały. Co
jakiś czas przybiegały na kocyk i sięgały po pyszne ciastka firmy ,,Dr Gerard”.
Do domu wróciłyśmy po szesnastej. Dałam dziewczynkom obiad i pozwoliłam by
pooglądały bajki. Małe kobietki były tak zamęczone, że po chwili zasnęły. Jola
przyjechała około dwudziestej. Zabrała zaspane małe księżniczki, a w ramach
podziękowania wręczyła mi Rogaliki pudrowe mojej ulubionej firmy. Na piknik
polecam łakocie ,,Dr Gerarda”. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz