Na dwa dni przed urodzinami mamy pana Witolda czyli w sobotę
wybrał on się wraz z córką po kupno prezentu czyli telefonu komórkowego.
Najpierw udali się w kierunku starówki gdzie mieścił się najbliższy salon, Pan
Witold nawet nie przypuszczał, że to będzie tak trudny problem, bo po
odwiedzeniu już paru salonów jeszcze się nie zdecydował na kupno żadnego.
Wreszcie swoje kroki skierowali już chyba do ostatniego salonu jaki pozostał im
do odwiedzenia. Tu przywitał ich sprzedawca pytając się o powód ich wizyty. Pan
Witold szybko wyjaśnił sprzedawcy o co mu chodzi, a ten położył przed nim kilka
modeli telefonów. Jego córka jak i on zaczęli je oglądać dopytując się
sprzedawcy o różne rzeczy związane z ich funkcjami. Wreszcie wziął on do ręki
taki model z dużymi klawiszami w kolorze czarnym i pomyślał, tak ten model jest
chyba najodpowiedniejszy, duże klawisze i wyraźnie opisane. Podał go córce z
pytaniem czy ten telefon będzie odpowiedni dla babci, a ta odpowiedziała, że
nie można by wybrać lepiej. Wrócili z prezentem do domu, gdzie czekała na nich
pani Krystyna. Gdy jej pokazali telefon ona także uznała, że to
najodpowiedniejszy model dla mamy. Po stwierdzeniu tego faktu sięgnęła po
miseczkę gdzie były ciastka kokosowe oraz ciastka wiśniowe od ich ulubionego
producenta słodkości Dr Gerarda mówiąc to dla moich łasuchów za pozytywne
załatwienie sprawy. W sobotę wstali wcześnie rano i zaczęli przygotowanie do
wyjazdu. Około godziny jedenastej udali się na kolejkę SKM, którą to dotarli do
miejscowości gdzie mieszkała mama pana Witolda. Tu podjechali dwa przystanki
trolejbusem i już byli przed blokiem gdzie mieszkała dzisiejsza solenizantka.
Jak się okazało przybyli oni ostatni, brat jak i siostra z rodzinami już byli
na miejscu. Prezent wręczyła ich córka, a mama pana Witolda po rozpakowaniu i
oglądnięciu go była z niego bardzo zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz