piątek, 17 czerwca 2016

Prezent cz.2

Na dwa dni przed urodzinami mamy pana Witolda czyli w sobotę wybrał on się wraz z córką po kupno prezentu czyli telefonu komórkowego. Najpierw udali się w kierunku starówki gdzie mieścił się najbliższy salon, Pan Witold nawet nie przypuszczał, że to będzie tak trudny problem, bo po odwiedzeniu już paru salonów jeszcze się nie zdecydował na kupno żadnego. Wreszcie swoje kroki skierowali już chyba do ostatniego salonu jaki pozostał im do odwiedzenia. Tu przywitał ich sprzedawca pytając się o powód ich wizyty. Pan Witold szybko wyjaśnił sprzedawcy o co mu chodzi, a ten położył przed nim kilka modeli telefonów. Jego córka jak i on zaczęli je oglądać dopytując się sprzedawcy o różne rzeczy związane z ich funkcjami. Wreszcie wziął on do ręki taki model z dużymi klawiszami w kolorze czarnym i pomyślał, tak ten model jest chyba najodpowiedniejszy, duże klawisze i wyraźnie opisane. Podał go córce z pytaniem czy ten telefon będzie odpowiedni dla babci, a ta odpowiedziała, że nie można by wybrać lepiej. Wrócili z prezentem do domu, gdzie czekała na nich pani Krystyna. Gdy jej pokazali telefon ona także uznała, że to najodpowiedniejszy model dla mamy. Po stwierdzeniu tego faktu sięgnęła po miseczkę gdzie były ciastka kokosowe oraz ciastka wiśniowe od ich ulubionego producenta słodkości Dr Gerarda mówiąc to dla moich łasuchów za pozytywne załatwienie sprawy. W sobotę wstali wcześnie rano i zaczęli przygotowanie do wyjazdu. Około godziny jedenastej udali się na kolejkę SKM, którą to dotarli do miejscowości gdzie mieszkała mama pana Witolda. Tu podjechali dwa przystanki trolejbusem i już byli przed blokiem gdzie mieszkała dzisiejsza solenizantka. Jak się okazało przybyli oni ostatni, brat jak i siostra z rodzinami już byli na miejscu. Prezent wręczyła ich córka, a mama pana Witolda po rozpakowaniu i oglądnięciu go była z niego bardzo zadowolona. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz