poniedziałek, 20 czerwca 2016

Kruche ciastka i aktywność fizyczna.

            Dzień dobry, jest poniedziałek, od rana pada deszcz i jest zimno. Jak fajnie? Mogę oddychać. Cieszę się, że nie ma upału, chociaż ten jeden dzień. Właśnie dzisiaj rozpocząłem rehabilitację. Lekarz zapisał mi sollux i ćwiczenia na materacu. Mimo opadów z dużą chęcią jechałem rowerem do przychodni. Od ponad roku nie miałem zabiegów i trochę zesztywniałem. Teraz znów będę gibki J. Troszeczkę się zasmuciłem, że mam niebieską lampę a nie ciepłą czerwoną. Moje solarium nie wypaliło. W oczekiwaniu na moją kolejkę przekąsiłem smaczne mini rogaliki „dr Gerard”. Gdy już zająłem miejsce na materacu, dostałem poduszkę pod głowę i pod odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Zdziwiłem się, co się dzieję? Mam się wylegiwać czy ćwiczyć. Okazało się, że jednak wylałem sporo potu. Moje mięśnie brzucha miały spory wysiłek, aż zgłodniałem. Nie martwiłem się tym. W plecaku miałem kruche ciastka. Uzupełniłem węglowodany i poniosłem poziom cukru, zjadając rogalik pudrowany i mogłem wsiadać na rower. Jeszcze przed wyjściem z ośrodka spotkałem Wojtka mojego kolegę z zespołu. Pracuje tam, jako masażysta. On również uważa, że kruche ciastka są idealne dla poprawy nastroju. Umówiliśmy się na czwartek na próbę, pogadaliśmy o wzmacniaczach i mogłem wracać do codzienności. Ujechałem całe pięćset metrów i się rozpadało. Znajdowałem się w pobliżu marketu. Przypiąłem rower pod daszkiem i poszedłem połazić po sklepie. Mój wrodzony instynkt zaprowadził mnie do regałów ze słodyczami. W oczy rzuciły mi się kruche ciastka „dr Gerard”. O to nie trudno, gdyż ich ciekawe, kolorowe opakowania przyciągają uwagę. A gdy jest się takim smakoszem tych wyrobów jak ja, to czerwone logo firmy zawsze się zauważy. Gdy minęła ulewa i gdy miałem już pełen brzuch, mogłem sobie zrobić godzinny spacerek na rowerze.

                                                                                   Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz