Witam.
Kilka dni temu zostałam zaproszona na małe spotkanie towarzyskie. Nie było
specjalnej okazji, po prostu koleżanka miała ochotę spotkać się ze znajomymi.
Spotkanie na początku miało odbyć się na działkach ogrodowych, ale pogoda nie
dopisała. Padał deszcz. Zostaliśmy zaproszeni do domu jej rodziców . Dom ten
znajdował się kilka kilometrów za miastem. Koleżanki mąż przyjechał po nas
,swoim własnym busem. Pozbierał nas po mieście i zawiózł nas na malowniczą wieś.
Dom był stary, ale piękny. Czułam się jak w skansenie. Oczywiście obok tego starego,
uroczego domu, rodzice mieli wybudowany nowy dom. W jeden z izb , zastawiony
był stary drewniany stów. Na nim było mnóstwo przystawek. W jednym z kącików na
starej skrzyni stała duża srebrna taca. Na niej znajdowało się mnóstwo kruchych
ciasteczek. Nie ukrywam, pociekła mi ślinka.
I nie omieszkałam podejść do tej tacy i wziąć jedno z ciastem . W moim ręku
znalazł się mały rogalik. Byłam nim zachwycona. Szukałam kolejnego. Koleżanka
podeszła i zaśmiała się z mojego
łakomstwa. Zapytałam kto upiekł takie pyszności. Koleżanka z uśmiechem powiedziałam
mi że ona i mrugnęła okiem. Do ucha szepnęła mi, że to wszystko kupione gotowe.
Oczywiście od razu zapytała się co to za
firma itp. po chwili już wszyscy stali przy tacy i zajadali się ciasteczkami.
Koleżanka z dumą obwieściła, że są to ciastka firmy ,,Dr Gerard”, a na srebrnej
tacy znajdują się: Rogaliki pudrowe, Mini rogaliki, Witaminki jabłko, Witaminki
Truskawka i jeszcze wiele innych. To chyba najlepsze rogaliki jakie jadłam do
tej pory. Zabawa w tym starym domu też była cudowna. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz