Wypad do Sarbinowa
Spędziliśmy z Filipem kilka cudownych dni nad polskim morzem. Tym razem wybór padł na Sarbinowo. Mieszkaliśmy w uroczym drewnianym domku w zabudowie szeregowej. Zarówno sam domek jak i pobliskie otoczenie było zadbane. Wszystko gustownie urządzone, ciepła kolorystyka, wyposażenie nowe, czyściutkie. Istny raj dla dzieciaków. Przed domkami zjeżdżalnie, piaskownica, trampolina, mini ścianka wspinaczkowa, rowerki dziecięce, wózki dla lalek itp. Dla nas dorosłych piękny taras i grill przed każdym domkiem. Błogi spokój od ulicznego hałasu dużych miast. Miejscowość malutka, kipiąca życiem podczas sezonu letniego. Sklepy dobrze zaopatrzone zarówno te spożywcze jak i te sprzedające rozmaitości na plaże i nie tylko. Ceny trochę wyższe niż standardowo, no cóż jak zazwyczaj w kurortach turystycznych. Bez problemu znalazłam swoje ulubione ciasteczka z firmy Dr Gerard. Oczywiście od razu zrobiłam solidne zaopatrzenie. Z domu na podróż zabrałam tylko herbatniki o smaku morelowym i dla Filipa ciasteczka kokosowe. Teraz dokupiłam ciasteczka wiśniowe i ciasteczka agrestowe. W domku za nami mieszkało młode małżeństwo z dwójką dzieci, wiec z myślą o nich kupiłam witaminki jabłko i witaminki truskawka z firmy Dr Gerard. Dzieciaki pochłonęły je z wielkim apetytem. Miło było na to patrzeć. W ogóle atmosfera była bardzo sprzyjająca. Gospodarze młodzi, przyjaźni, życzliwie nastawieni dla gości, dyskretni i subtelni. Dobrze nam tam było. Szkoda, że tak krótko. Jedynie przykro było patrzeć na śmieci pozostawione na plaży przez nas wczasowiczów. Niestety plaże były sprzątane niedokładnie. Codziennie rano chodziłam z Frodo nad morze, aby mógł spokojnie poszaleć. Mijaliśmy wielu właścicieli z psami i z przykrością stwierdzam, że nie każdy sprzątnął po swoim pupilku odchody. To samo dotyczy młodych mam, na plaży walały się zużyte pampersy, opakowania po jedzeniu. Jednym słowem kupa śmieci. Zastanawiam się, czy my Polacy nigdy nie dorośniemy do tego, aby zadbać o nasze wspólne dziedzictwo. Jak to jest, że na plaży, np. na Cyprze, plaże są świetnie wysprzątane o każdej porze dnia i nocy, a dno morza widać bez problemu. Zadaje sobie pytanie, czy to jest tylko brak naszej kultury, czy może jeszcze niesumienność ludzi zatrudnionych do pracy w tej dziedzinie. Życzyłabym sobie i innym, aby polskie plaże były czyściutkie i zadbane, a polskie morze miało tak czystą wodę, że bez problemu moglibyśmy zobaczyć dno na głębokość kilku metrów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz