poniedziałek, 27 czerwca 2016

Słone przekąski




   Śpiewaliśmy piosenki z dawnych czasów… Pierwszy zaczął Jacek, fałszując „Jolka, Jolka…”. Były oklaski i kupa śmiechu! Danka zaśpiewała – „Pamiętam nas z tamtych lat” -. Zaraz dołączyła do niej większość z nas. Romek pobiegł po gitarę! Danka z Jackiem próbowali wymusić, abym ja jeszcze zaśpiewał „solo”, ale wytłumaczyłem im w końcu, że jak ja zaśpiewam, to liście poopadają! Ciężko było, ale dali się przekonać… Jak wrócił Romek, to wszyscy śpiewaliśmy „biesiadne”. Tomek przypomniał sobie, że w samochodzie ma jeszcze harmonijkę ustną. Koncert był prawie profesjonalny – choć słowo „prawie”, czyni olbrzymią różnicę… Jak poszedł Tomek po instrument, to znalazł jeszcze w torbie 4 duże paczki krakersów – Dr. Gerard. Danka poszła jeszcze do domu po żółty ser. Jak przygrillowaliśmy go z warzywami i boczkiem, to były z tego rarytasowe mini kanapeczki. Baśka cieszyła się, że dopiero od jutra zaczyna się odchudzać, to dziś może jeszcze sobie pozwolić na „co nieco”. Wszystkie kobiety zgodnie za Baśką stwierdziły, że też od jutra są na diecie! Młode przyznały jednak, że w zasadzie, to obie postanowiły sobie już od dziś „zbijać wagę” – i pewnie dotrzymałyby słowa, ale krakersom Dr. Gerard oprzeć się nie mogą. Czas upływał bardzo miło. A zabawa była przednia. Wszyscy cieszyliśmy się, tylko Jacek miał trochę posępną minę. Zapytałem go czy coś się stało… Odpowiedział że jeszcze nie – dopiero się stanie… Zaskoczony byłem – cóż takiego ma się stać… „Jutro punktualnie o ósmej rano, muszę już odjechać! Aż łza się w oku kręci, bo jest tak miło, smacznie i okropnie mi żal… Ale jeszcze kilka lat – córki wykształcę, przejdę na zasłużoną emeryturę – i wracam już na stałe!” I tym optymistycznym akcentem, zakończyliśmy spotkanie w ogrodzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz