Dzieciaki to dopiero
mają problemy… Czasami to aż można pęknąć ze śmiechu! Siedzieliśmy sobie już
wszyscy w ogrodzie i grzaliśmy na ruszcie kiełbaski, oraz opiekaliśmy bułeczki,
chleb i warzywa. Atmosfera była niezwykle miła – wesoła a chwilami
nostalgiczna, bo każdy z nas wspominał jak najdawniejsze czasy. Zagryzaliśmy
różne ciasteczka z firmy Dr. Gerard, to chłodziliśmy się zimnymi napojami.
Pomyślałem sobie, że do szczęścia potrzeba nam tak niewiele – a zarazem, bardzo
dużo… Niewiele – bo wystarczy kilka kawałków drewna, kawałek kiełbasy, dobre
ciasteczka – a Dr. Gerard produkuje wyłącznie te dobre, tak że problemu nie ma
żadnego – i coś do picia – choćby schłodzona herbata z sokiem grejpfrutowym i
lodem. No i zebrać się… I z tym zawsze jest zawsze największy problem! Niby mechanizacja
postępuje coraz bardziej – a ludzie mają coraz mniej czasu… A jeśli nawet
przyjdą wakacje, to każdy rozjeżdża się w swoją stronę. Takie spontaniczne
spotkania, to można teraz jedynie wspominać – co też właśnie wszyscy razem czyniliśmy!
Przed chwilą dotarła jeszcze siostra ze szwagrem – Basia ze Zbyszkiem, oraz ich
córki z mężami i swoimi małymi chłopcami – czyli wnukami siostry oraz szwagra.
A byli to – Asia z Tomkiem i Kamilkiem, oraz Kasia z Rafałem i Kacperkiem.
Chłopcy zaraz dorwali się do swoich ulubionych ciasteczek, zabrały to co ich i
pobiegli się bawić. A my tak sobie siedzimy, gadu gadu – śmiejemy się, aż nagle
słychać doniosły płacz dzieci… Wystraszyliśmy się wszyscy, że coś im się stało.
Basia czym prędzej pobiegła do nich. Kamilek płakał bardziej od Kacperka – to zapytała
najpierw jego:
- Czemu tak płaczesz Kamilku… Stało się coś???
- Stało się! – Odpowiedział.
- A co ci się stało? – Zapytała babcia Basia.
- Ciasteczka mi się skończyły… - Odpowiedział Kamilek.
- A tobie też się skończyły? – Zapytała babcia Kacperka.
- Nie… - Odpowiedział Karolek.
- To dlaczego płaczesz? – Zapytała babcia.
- Bo Kamilek płacze. – Odpowiedział Karolek.
Basia
przyprowadziła obu chłopczyków. Za chwilę uspokoili się, bo dostali nowe ciastka.
Ich ulubionych już nie było. Ale -pychotki zdobione i -ciasteczka kokosowe z
polewą też bardzo im smakowały! Zaraz znów byli weseli i poszli bawić się dalej
bawić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz