Po krótkim sygnale
usłyszałem znajomy głos… „Cześć stary byku!” Poznałbym go zawsze i wszędzie.
Jacek zawsze wita mnie tymi słowami – to jest jakby hasło, na wszelki wypadek,
gdyby ktoś inny zadzwonił do mnie i podawał się za niego. Mój odzew natomiast
brzmi – „Cześć Powstańcu Dolnośląski!” Te moje słowa związane są z pewną
historią Jacka. Do opisania jej trzeba byłoby poświęcić kilka rozdziałów, albo
nawet całą książkę!
- Co się tak maskujesz pod jakimiś dziwnymi numerami?! –
Zapytałem…
- Powiem w ścisłej tajemnicy, że wykonuję zadanie specjalne
i to jest mój tymczasowy numer służbowy. – Jak to Jacek – odpowiedział bardzo
poważnym głosem.
- Pewnie jesteś szpiegiem tybetańskich Indian…? – Odgryzłem
się złośliwie.
- Mylisz się… Pracuję dla Eskimosów z Antypodów! To jest
naszą największą tajemnicą! – Zripostował Jacek.
- I co… Nie powiesz, że chcesz mnie w to wciągnąć…? –
Ironicznie zapytałem.
- Decyzja należy do ciebie… Przejdźmy jednak do realiów i
pogadajmy poważnie… - Zaproponował Jacek.
- To wal – „prosto z mostu”. – Odpowiedziałem Jackowi.
- No, to przechodzę do rzeczy… Dwa dni temu przyleciałem do
Polski. Teraz jestem w moim rodzinnym mieście. Mam tu kilka spraw do
załatwienia. Zrobiłem sobie plan pobytu i z niego wynika, że mogę mieć 2 wolne dni.
Kupiłem sobie kartę SIM zaraz po przyjeździe i chciałem się z tobą
skontaktować, ale nie mogłem się dodzwonić. – Rozpoczął naszą rozmowę Jacek.
Teraz już wszystko
zrozumiałem… Ogarnęły mnie pozytywne emocje, aż z wrażenia podszedłem do szafki
i odruchowo złapałem za jeszcze nie napoczętą paczkę ciastek firmy Dr. Gerard.
- Fantastyczna wiadomość, która bije na łeb, nawet „Euro
2016”! – Odpowiedziałem Jackowi.
- Ja też się bardzo cieszę! Dzwoniłem, bo chciałem
zaproponować spotkanie… Co ty na to??? – Nieśmiało zaproponował Jacek.
- Zapominam o wszelkich innych rzeczach! Nasze spotkanie
jest najważniejsze i wszelkie pozostałe sprawy podporządkowuję temu wydarzeniu!
– Natychmiast odniosłem się do pytania Jacka. A ciastka tak mi się mieszały z
ekscytacją, że całkowicie bez kontroli, zacząłem je zajadać – jedno za drugim.
Spojrzałem na opakowanie – były to herbatniki o smaku morelowym…
- Cieszę się niezmiernie! Co powiesz na piątek? Nie ważne
gdzie! – Zaproponował Jacek.
- Jasne że pasuje! A jeśli chodzi o miejsce, to wyłącznie u
nas! Co powiesz na jakiś piknik??? – Zapytałem Jacka.
- OK! Tylko co do szczegółów, to dogadamy się jutro, bo
muszę sprawdzić połączenia. – Odpowiedział.
- Dobrze – zaraz zabieram się do przygotowywania naszego spotkania!
– Poinformowałem Jacka.
- Bez przesady! Chodzi o to by się spotkać i pogadać…
Skromnie odpowiedział Jacek.
- Ma się rozumieć! – Dodałem na zakończenie.
Pomyślałem sobie,
że te herbatniki, to świetna przegryzka na piknik! A do tego jeszcze… Na
przykład – ciasteczka wiśniowe… No to – do pracy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz