czwartek, 16 czerwca 2016

Ciastka na piknik




   Po krótkim sygnale usłyszałem znajomy głos… „Cześć stary byku!” Poznałbym go zawsze i wszędzie. Jacek zawsze wita mnie tymi słowami – to jest jakby hasło, na wszelki wypadek, gdyby ktoś inny zadzwonił do mnie i podawał się za niego. Mój odzew natomiast brzmi – „Cześć Powstańcu Dolnośląski!” Te moje słowa związane są z pewną historią Jacka. Do opisania jej trzeba byłoby poświęcić kilka rozdziałów, albo nawet całą książkę!

- Co się tak maskujesz pod jakimiś dziwnymi numerami?! – Zapytałem…

- Powiem w ścisłej tajemnicy, że wykonuję zadanie specjalne i to jest mój tymczasowy numer służbowy. – Jak to Jacek – odpowiedział bardzo poważnym głosem.

- Pewnie jesteś szpiegiem tybetańskich Indian…? – Odgryzłem się złośliwie.

- Mylisz się… Pracuję dla Eskimosów z Antypodów! To jest naszą największą tajemnicą! – Zripostował Jacek.

- I co… Nie powiesz, że chcesz mnie w to wciągnąć…? – Ironicznie zapytałem.

- Decyzja należy do ciebie… Przejdźmy jednak do realiów i pogadajmy poważnie… - Zaproponował Jacek.

- To wal – „prosto z mostu”. – Odpowiedziałem Jackowi.

- No, to przechodzę do rzeczy… Dwa dni temu przyleciałem do Polski. Teraz jestem w moim rodzinnym mieście. Mam tu kilka spraw do załatwienia. Zrobiłem sobie plan pobytu i z niego wynika, że mogę mieć 2 wolne dni. Kupiłem sobie kartę SIM zaraz po przyjeździe i chciałem się z tobą skontaktować, ale nie mogłem się dodzwonić. – Rozpocząłż się bardzo cieszę! Dzwoniłem  naszą rozmowę Jacek.

   Teraz już wszystko zrozumiałem… Ogarnęły mnie pozytywne emocje, aż z wrażenia podszedłem do szafki i odruchowo złapałem za jeszcze nie napoczętą paczkę ciastek firmy Dr. Gerard.

- Fantastyczna wiadomość, która bije na łeb, nawet „Euro 2016”! – Odpowiedziałem Jackowi.

- Ja też się bardzo cieszę! Dzwoniłem, bo chciałem zaproponować spotkanie… Co ty na to??? – Nieśmiało zaproponował Jacek.

- Zapominam o wszelkich innych rzeczach! Nasze spotkanie jest najważniejsze i wszelkie pozostałe sprawy podporządkowuję temu wydarzeniu! – Natychmiast odniosłem się do pytania Jacka. A ciastka tak mi się mieszały z ekscytacją, że całkowicie bez kontroli, zacząłem je zajadać – jedno za drugim. Spojrzałem na opakowanie – były to herbatniki o smaku morelowym…

- Cieszę się niezmiernie! Co powiesz na piątek? Nie ważne gdzie! – Zaproponował Jacek.

- Jasne że pasuje! A jeśli chodzi o miejsce, to wyłącznie u nas! Co powiesz na jakiś piknik??? – Zapytałem Jacka.

- OK! Tylko co do szczegółów, to dogadamy się jutro, bo muszę sprawdzić połączenia. – Odpowiedział.

- Dobrze – zaraz zabieram się do przygotowywania naszego spotkania! – Poinformowałem Jacka.

- Bez przesady! Chodzi o to by się spotkać i pogadać… Skromnie odpowiedział Jacek.

- Ma się rozumieć! – Dodałem na zakończenie.

   Pomyślałem sobie, że te herbatniki, to świetna przegryzka na piknik! A do tego jeszcze… Na przykład – ciasteczka wiśniowe… No to – do pracy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz