To miał być poranek, dnia powszedniego niczym się nie różniący
jakich jest pięć w ciągu tygodnia. Rano miał obudzić pana Witolda brzęk budzika
oznajmiając porę wstania do pracy, a on po leniwym przeciąganiu miał wstać z
łóżka, ale stało się inaczej. Rano zamiast porannego brzęku budzika z porannego
letargu wyrwał pana Witolda dźwięk dzwoniącego telefonu. Uniósł on leniwie
powieki i spojrzał na zegarek, dochodziła godzina szósta, czyli do porannego
wstania pozostała mu jeszcze godzina. Wstał z łóżka i trochę zdenerwowany, a z
drugiej strony ciekawy rozmyślał kto to też może dzwonić o tak wczesnej porze.
Leniwym ruchem ręki sięgnął po telefon leżący na stole i przycisnął klawisz
odbierający połączenie. Usłyszał dobrze mu znajomy głos i rozpoznał w nim
siostrę. Rodzeństwo prowadziło ożywioną rozmowę w trakcie której dowiedział on
się iż jego siostra wraz z mężem i córką przylatują do polski w odwiedziny. On
zaś ze swojej strony poinformował ją, że na pewno będzie czekał na nich na
lotnisku i będą musieli go także odwiedzić. Po skończeniu rozmowy z siostrą
odłożył on telefon, a na jego twarzy zawitał uśmiech. Następnie udał się do
toalety w celu odświeżenia, bo pora wyjścia do pracy nieubłaganie posuwała się
do przodu. Podczas porannego golenia stojąc przed lustrem rozmyślał ileż to już
czasu nie widział siostry ani szwagra. Pamięta on dobrze jak to za pierwszym
razem przyjechali do starej ojczyzny, ich córka była taka mała, a teraz ileż to
już może mieć lat, co jej kupić na prezent od wujka. Na poczęstunek poda jej to
co najlepsze oczywiście od producenta Dr Gerarda markizy mafijne oraz ciastka
wit’am, tego nie może zabraknąć i jeszcze coś upiecze oczywiście biorąc przepis
z deseroteki, gdzie znajdują się przepisy na wyśmienite wypieki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz