Witam
serdecznie drogich internautów. Jest kolejny dzień tropikalnych upałów. Jak ja
się męczę? W niedzielę mój Tomek szedł do Pierwszej Komunii Św.. Wspaniała była
to uroczystość. Kobiety płakały a dzieci miały ogromną tremę. Śniadanie nie
smakowało i z przejęcia bolały ich brzuchy. Mój synek zjadł, chociaż kilka
ciastek „Rogalik pudrowy” dr Gerard. Aby ta odrobina cukru pomogła mu przebrnąć
przez Kościół. Musze dodać, że Ci młodzi ludzie naprawdę pięknie wypadli i
uroczystość była wspaniała. Wiem, że się powtarzam, ale jestem pod ogromnym
wrażeniem tego dnia. Teraz siedzę przed kompem i oglądam zdjęcia. A żona moja
wyciera oczy. Czyżby znów płakała? A po Kościele nastąpiło przyjęcie. Mnóstwo gości,
mnóstwo prezentów i ogromna ilość jedzenia i ciast. Tomek ten dzień dzielił z
kuzynem Krzysiem. Oni obaj byli gwiazdami. A my tylko tłem. Dwóch komunistów,
podwójna lista gości. Łącznie było na 50 osób. Jedzenie typu mięsa, zakąski,
sałatki itd. Przygotowywał wynajęty kucharz. Spisał się w 200 procentach. Ilość
jedzenia, którą zamówiliśmy przerosła oczekiwanie wszystkich. Przygotowanie i
podanie i smak, przerósł największe wyobrażenia. Było rewelacyjnie. Ciasto piekły
Ciocie, Babcie i Kuzynki. Były serniki, makowce, torciki, roladki, szarlotki. Jedna
z moich kuzynek podpatrzyła przepis w Deserotece „dr Gerard” i przygotowała „Placek
budyniowy na Markizach Mafijnych z musem jabłkowym. Był naprawdę pyszny. Będąc w
sobotę na ostatnich zakupach do koszyka zapakowałem „Biszkopty morelowo –
śmietankowe”, które z Tomkiem zjedliśmy na meczu finałowym Ligi Mistrzów. To był
jego ostatni posiłek przed komunią. Potem dopiero ok. 13 wszyscy jedliśmy
obiad. Pogoda była tak piękna, że wszystkie dzieci, cały dzień biegały na
świeżym powietrzu. Zapas ubrań bardzo się przydał. Mam nadzieję, że tak jak ja,
mój Tomek będzie pamiętał ten dzień do końca życia.
Pozdrawiam
L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz