Za oknami pada deszcz i wieje silny wiatr. Planowałam
popracować trochę na świeżym powietrzu, a dokładniej w ogródku przy pielęgnacji
roślin. No cóż deszcz też jest potrzebny. Po obiedzie zachciało mi się na coś
słodkiego. Pewnie nie tylko mi, bo co chwila ktoś zagląda do lodówki. Dzieci
chciały, żebym zrobiła budyń czekoladowy. Niestety nie mam w domu takich
rzeczy. Ja najchętniej zjadłabym lody lub deser lodowy. Wymyśliłam deser lodowy
z serka homogenizowanego. W lodówce miałam trzy serki homogenizowane, które
zmiksowałam z mrożonymi malinami. Masę włożyłam do pudełka po lodach i włożyłam
do zamrażarki. Co 20 minut mieszałam. Po dwóch godzinach były gotowe.
Przypomniałam sobie o rurkach śmietankowych Dr Gerarda. Natrafiłam na końcówkę maltikeksów
tego samego producenta. Z czego bardzo
ucieszyłam się. Mikserem na sztywną pianę ubiłam bitą śmietanę śnieżkę. Na
talerzyki położyłam lody własnej kompozycji. Nałożyłam na nie bitą śmietanę i
udekorowałam maltikeksami. Na koniec wbiłam do każdej porcji po dwie rurki. Niech
nie myślą, że im żałuje. Mąż z Andrzejkiem i Marysią byli mile zaskoczeni.
Tylko ja zastanawiałam się dlaczego mam ciągle jakieś zachcianki na jedzenie. Następnego
dnia miałam mdłości i zamiast do pracy poszłam do lekarza. Na razie nic mężowi
nie mówiłam, ale już podejrzewałam przyczynę swego samopoczucia. Lekarz tylko
potwierdził, że jestem w ciąży czwarty
tydzień. Wieczorem, gdy dzieci wykąpały się i poszły spać. Postanowiłam mężowi
powiedzieć nowinę. Bałam się jego reakcji, ale niepotrzebnie. Uśmiechnięty
powiedział, że muszę o siebie dbać i zdrowo odżywiać się. Uspokojona wszystko
widziałam w kolorowych barwach. Obydwoje pracujemy, a to jest bardzo ważne przy
wielodzietnej rodzinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz