Imprezowe
smakołyki.
Imprezowe
smakołyki czyli integracyjny piątkowy wyjazd do filharmonii. W ten
weekend a właściwie na dobry jego początek. Z trzema
przyjaciółkami wybrałyśmy się na koncert orkiestry symfonicznej.
Pogoda nam dopisała i jeszcze przed jego rozpoczęciem miałyśmy
godzinkę czasu wolnego na krótki spacer po przyległym parku.
Podziwiałyśmy jak pięknie już wiosna na dobre u nas zagościła,
Śpiew ptaków pięknie kwitnące drzewa i tulipany zwieszające swe
główki. Posiedziałyśmy na ławce i jedna z koleżanek w swej
niepozornej torebce miała smakołyki. Aż nie mogłyśmy uwierzyć
je tam zmieściła wzięła ze sobą MARKIZY MAFIJNE dr Gerarda.
Ze smakiem je
skonsumowałyśmy choć po jednym jeszcze na przerwę
nam starczyło. Uznałyśmy,
że czas zacząć naszą wspólną imprezę. Jeszcze
tylko pomalowanie ust i wchodzimy. Jako
pierwszy utwór usłyszałyśmy Ludwika
Beethovena siódmą
symfonię. Jednak
na żywo wykonywany utwór ma inny wydźwięk. Potem
mała przerwa i po jednym markizie mafijnym. I
kolejny utwór Straussa
suita z opery „ Kawaler
srebrnej róży”. Po
połowie utworu można było si zorientować, że to walc i to
właśnie tego kompozytora. Na
koniec długo wyczekiwany utwór „Bolero” Ravela
gwóźdź programu. Jak
zwykle skupiłam się na wykonaniu przez wiolonczelistów, którzy
przez początek utworu grali tylko i wyłącznie pizzicato
czyli szarpali struny.
Wydźwięk niesamowity
muzyka znana każdemu a odbiór na żywo robi wrażenie ogromne. Jak
każdy z wykonawców musi ze sobą współpracować. Do
tego dyrygent, który ma pieczę nad całym zespołem. I
tak nasza kulturalna impreza dobiegła końca. Pozostał nam tylko
powrót do domu i naszej rzeczywistości. A
na koniec polecę wszystkim an każdą imprezę domówkę
przepyszne
krakersy classic albo wejść na stronę dr Gerarda i skorzystać z
pomysłów DESEROTEKI.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz