poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Rehabilitacja

Rehabilitacja
Tak się nieszczęśliwie złożyło, że skręciłam nogę w kostce. Ból okropny. Stopa puchła w zastraszającym tempie. Ledwie udało mi się dotrzeć z psem do domu. Dotarłam spocona z wysiłku i bólu. W pewien sposób to co mnie spotkało mogę przypisać mojemu labradorowi.  Frodo, gdy zobaczył w oddali psa, który go kiedyś zaatakował, to  pociągnął tak gwałtownie za smycz, że potknęłam się o krawężnik i nieszczęście gotowe. Przeszył mnie ostry ból i było już po spacerze. Okład z kostek lodu niewiele pomógł. Niestety trzeba było jechać na izbę przyjęć  do szpitala. Dobrze, że Filip mógł mnie tam zawieźć . Czekaliśmy na izbie przyjęć na swoją kolej ponad dwie godziny. Ja nie mogłam się ruszyć , każda próba stąpnięcia na tą stopę powodowała okropny ból. Filip chcąc chociaż troszeczkę umilić mi czas oczekiwania kupił w szpitalnym sklepiku butelkę wody mineralnej i krakersy classic z mojej ulubionej  firmy Dr Gerard. Tak dotrwaliśmy do wizyty w gabinecie lekarskim. Okazało się, że mam zerwane wszystkie torebki stawowe i trzeba nogę unieruchomić, (włożyć w łupki)  i ciasno owinąć elastyczną opaską. Dostałam receptę na maść i tabletki przeciwbólowe. Lekarz uprzedził, że noga będzie bolała przy najmniejszym ruchu i jutro pojawią się na niej kolory tęczy. Wypisał odpowiednie zaświadczenie  do lekarza pierwszego kontaktu i zasugerował dwa tygodnie zwolnienia. Po zakończeniu leczenia rehabilitację pourazową. Tak więc mój kochany piesek załatwił mnie na dłuższy czas. Dogadałam się z szefem, że jeśli to konieczne, to  niektóre prace mogę zrobić w domu. Teraz, chcąc nie chcąc, mam czas na to, aby pobuszować w Internecie i wybrać odpowiednie przepisy ze stron deseroteki Dr Gerarda na piknik majowy. Wybór duży, każdy przepis interesujący. Desery wyglądają wyjątkowo apetycznie. Wszystko w zasięgu ręki, tylko  jeść i cieszyć się smakiem. Na razie zadowalam się kawą z termosu i pysznymi drażami maltikeksu Dr Gerarda hihihi.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz