Jutro córka będzie obchodziła urodziny. Z tej okazji
zaprosiła parę koleżanek i kolegów. Biega po całym domu ze ścierką do kurzy,
środkami czystości. Ja jej w tym pomagam porządkując łazienkę i kuchnie. Taka
stała się pracowita, że miło patrzeć. Zawsze to ja ciągle powtarzałam o
sprzątaniu, myciu, szorowaniu. Widocznie taka rola matki. Wspólnie
zastanawialiśmy się nad ciastami w końcu zdecydowałam się zrobić ciasto
ulubione przez domowników. Bardzo smaczne i nie trzeba go piec.
składniki;
biszkopty morelowe, krakersy produkcji Dr. Gerarda
masa kremowa
800 ml tłustego mleka, 2 cukry waniliowe, 4 żółtka, 3 łyżki
mąki pszennej, 6 łyżek mąki kartoflanej, 1 1/2 kostki masła ekstra, ajerkoniak
według uznania ja dałam dwa kieliszki.
Ubić żółtka z cukrem i cukrem waniliowym, dać wymieszane mąki
i połowę mleka. Resztę mleka ugotować. Wlać do gotującego mleka ciągle
mieszając. Dokładnie utrzeć masło i małymi porcjami wkładać wystudzony budyń.
Ucierać mikserem do puszystej masy. Do smaku wlać adwokat. Na dużą foremkę
rozłożyć papier do pieczenia. Na papierze ułożyć biszkopty czekoladą do góry.
Połowę masy rozsmarować, poukładać krakersy i wyłożyć resztę masy. Na wierzch
dać biszkopty też czekoladą do góry. To ciasto królowało na przyjęciu. Z
pozostałych krakersów postanowiliśmy zrobić imprezową przystawkę. Na talerzyk
rozłożyliśmy krakersy. Kawałek sera
utrzeć na drobnej tarce dodać majonez, wyciśnięte ząbki czosnku. Pastę układać
na krakersach posypując szczypiorkiem. Następnego dnia pojechałam do cukierni
po wcześniej zamówiony tort urodzinowy o nazwie czarny las. Miała to być niespodzianka
od rodziców i udało się ją zaskoczyć. Na przyjęcie wszyscy przyszli prawie
jednocześnie. Towarzystwo kulturalnie zachowywało się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz