czwartek, 17 grudnia 2015

„Mikołajki”


Dzisiejszego dnia pośpiesznie wracałem z pracy. Na całe szczęście wszystkie dekoracje miałem już przygotowane od paru dni – teraz pozostało już tylko je poustawiać we właściwych miejscach. Jednym susem przebrałem się w odświętny strój, po czym przykryłem stół białym obrusem. Poukładałem na nim świeczniki zrobione ze szklanek oklejonym korą drzewa cynamonowego i po chwili w powietrzu rozniósł się aromat budujący świąteczny nastrój. Na środku stołu, na parapecie, pułkach i na biurku poukładałem stroiki z gałązek świerku ze świeczką w środku otoczonymi bombkami, szyszkami i gałązkami ostrokrzewu. Z braku śniegu za oknem, uznałem że dobrym rozwiązaniem będą przygotowane właśnie na taką bezśnieżną aurę – śnieżynki na sznurkach, ciągnące się od karniszy, aż do samej podłogi. Kiedy przypinałem ostatni sznurek rozległ się dzwonek do drzwi – oho – już są – pomyślałem. Otworzyłem drzwi i z uśmiechami na ustach wlała się do mojego domu radosna fala znajomych przystrojonych w czapki Mikołaja. Pośpiesznie założyłem tez swoją, żeby nie burzyć ceremonialnego nastroju. Nawet nie wiem jak mi się udało tak błyskawicznie znaleźć w szafie. Po tym jak już wszyscy się ze mną przywitali, przystąpiliśmy do wręczania sobie malutkich prezencików – które to – kto komu miał wręczyć – odbyło się drogą uprzedniego losowania. W atmosferze powszechnego zaskoczenia i ja miałem szczęście należeć do tego grona. Odpakowawszy prezent moim oczom ukazała się książka, którą już od dawna chciałem przeczytać. Po nacieszeniu oczu prezencikami, zasiedliśmy do stołu aby wspólnie pogadać, przy sokach owocowych i czyniących dzień Mikołajków jeszcze bardziej świątecznym – przy CIASTECZKACH KORZENNYCH Dr Gerarda. Spędziliśmy tak w miłej atmosferze jakiś czas po czym wszyscy się rozeszli do domów. Bardzo miło wspominam ten dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz