środa, 30 grudnia 2015

„Sylwestrowe szaleństwa”


Skończyły się święta i wreszcie nadszedł czas wolny patosu i naciąganej życzliwości. Właśnie kończyłem zakupy i zmierzałem w stronę domu, który całkowicie zmienił wystrój – ze świątecznego na małą salę imprezową. Porozwieszałem pełno kolorowych łańcuchów na oknach, stół przybrałem różnobarwnym obrusem. Na stole porozkładałem uprzednio kupione paluszki, , orzeszki solone, chipsy, KRAKERSY i potęgujące efekt wielu barw Skittelsy oraz  MALTIKEKS TRI-KOLOR Dr Gerarda. Na zewnątrz już zmierzchało, przy wieży poukładałem stos płyt z muzyką przygotowaną specjalnie na tą okazje – dominował rock en’ roll i parę innych kawałków do tańca. Wyciągnąłem z lodówki napoje gazowane i soki, rozstawiłem szklanki i talerzyki i w tym momencie przyszli goście. Każdy przyniósł swój alkohol przez co nikt nie był skazany na jeden rodzaj dla wszystkich ustalony odgórnie. Po tym jak już każdy odwiesił swoje wierzchnie ubranie włączyliśmy muzykę. Rozpoczęła się zabawa. Tańce co jakiś czas za jednogłośną zgodą przerywaliśmy karaoke – żeby mieć energię na całą noc. W okamgnieniu, całkiem niepostrzeżenie nadeszła północ – rozlaliśmy szampana do kieliszków i wznieśliśmy toast za Nowy Rok. Potem otworzyliśmy okno i wystrzeliliśmy parę rakiet w niebo zgodnie z sylwestrowym zwyczajem. Po wystrzeleniu ich wszystkich, ktoś wpadł na pomysł aby powrócić do dawnych lat i pograć w butelkę. Zgodzili się wszyscy. Zgasiliśmy światło i zapaliliśmy kilka świec aby zbudować odpowiedni nastrój. Jako że alkohol lał się nieprzerwanie chyba nawet nikt nie zauważył jak graczy zaczęło ubywać i każdy kładł się spać w swoim kącie. Ostatecznie zostałem tylko ja i koleżanka i ustaliliśmy że też idziemy spać. Jakimś trafem udało nam się znaleźć jeszcze jakieś wolne miejsce gdzie przegadaliśmy pozostałą część nocy do rana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz