Święta szybko minęły ale przed
nami Sylwester i Nowy Rok. Niezapomniane sylwestrowe szaleństwo z przyjaciółmi
poprzedzać ma długa dwunastogodzinna podróż. Wyjazd zaplanowany jest na jutro.
Dzisiaj natomiast trwają przygotowania do drogi. Cała siatka przepysznych
markizów i krakersów od Dr Gerarda jest już zapakowana do plecaka razem z
napojami. Czeka w kąciku, cały czas przypominając, że czas już na nas. Smutno
nam rozstawać się z rodziną, z którą łączą nas wspaniałe świąteczne chwile, spędzone
za suto zastawionym stołem. Teraz idziemy ku nowym, innym, wspaniałym dniom,
pełnych radosnych uniesień. Paczka naszych przyjaciół już czeka na nas, by
wspólnie z nami powitać Nowy Rok. Miniony był dla nas bardzo łaskawy. Spełniło
się kilka pragnień, o których nawet nie śniliśmy. Trudno mi zatem przyjdzie
żegnać stary rok. Jestem taka sentymentalna… Marzę tylko aby ten nowy nie był
gorszy od minionego, bo nawet nie musi być lepszy. Nie jestem aż tak
wymagająca. Koniec roku to z reguły dla mnie czas przemyśleń. Coś się kończy a
coś się zaczyna. Stoję przed nie znaną mi przyszłością i wiem, że chcę czy nie
muszę iść na przód. To jest bezwzględny warunek, by oswoić to co nieznane, by
iść tą swoją drogą, mimo czekających przeszkód. Mam świadomość, że obok spraw,
na które nie mam wpływu są i takie gdzie mam decydujące słowo. Dlatego staram
się skupić na tym co ja mogę zrobić aby pomóc losowi, aby nie czekać bezsilnie
na to co przyniesie mi ślepy traf. Noworoczne postanowienia nawet takie drobne
na pewno mi pomogą. Na tym kończę to moje pisanie, gdyż Marta przed chwilą, właśnie przyniosła pyszny deser
na pożegnanie – sernik na spodzie z pysznych ciasteczek wit’AM Dr Gerarda. Idę
skosztować!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz