czwartek, 14 kwietnia 2016

Jak powstały niby-ciasteczka



Wczoraj cały dzień padał deszcz. Zuza była niepocieszona. Przyjechała na wieś z myślą by bawić się od rana do wieczora na podwórzu w swoim tak zwanym domku „zabawnym”. Tymczasem ilekroć wyszła choćby na chwilkę z domu, wracała zaraz przemoczona i zmarznięta. Nawet pies Pikuś siedział w budzie osowiały. Nie chciał bawić się na deszczu z Zuzą. Jedynie jego czarny, błyszczący nosek lśnił w ciemnym otworze budy, gdy swoim psim zwyczajem obserwował co dzieje się w obejściu. Babcia wiedziała o rozterkach wnuczki. Wpadła na pomysł jak ją zająć, by się nie nudziła. Wspólnie upiekły pyszną tartę z owocami leśnymi na spodzie z Ciasteczek wit’AM Dr Gerarda według przepisu zamieszczonego na Deserotece. Zuza lubi prace kuchenne, dlatego bez najmniejszego sprzeciwu zgodziła się pomóc babci w wypiekach. Po południu ze szkoły wróciły dwie starsze bratanice Zuzy. Poczęstowały się owocowym deserem a po posiłku zabrały dziewczynkę do swojego pokoju. W radosnym towarzystwie nastolatek czas szybko upłynął małej Zuzi. Nastał nowy dzień jakże inny od poprzedniego. Słońce świeciło już od rana. Na niebie ani jednej chmurki. Zatem Zuza nie tracąc ani chwili wyszła na podwórze zaraz po śniadaniu. W jej domku „zabawnym” było dużo do zrobienia. Dziewczynka zaczęła od porządków. Wszystko było porozrzucane, być może przez wiatr lub przez niesforne koty. Mała jak widać lubi porządek. Po chwili sprzęty stały na swoim miejscu. Teraz Zuza wzięła się za gotowanie. Wczoraj nauczyła się robić tartą z owocami. Dzisiaj postanowiła odtworzyć ją w swoim domku. Oczywiście to taka tarta na-niby. Na-niby ciasteczkach wit’AM. Za to radość z zabawy była jak najbardziej na serio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz