Dla nastoletniej Marty to była
długa noc. Spędziła ją krążąc między harcówką a Kościołem. Dziewczynka miała
wyznaczoną dwugodzinną wartę przy Grobie Pana Jezusa. Wróciła zaraz po
Rezurekcji, zmęczona do granic możliwości. Miała wielką ochotę położyć się do
łóżka i odespać godziny czuwania ale cała rodzina szykowała stół do
tradycyjnego Wielkanocnego Śniadania. Marta zdjęła swój strój harcerki i ze
starannością odwiesiła go do szafy. Ubrała się odświętnie by nie odstawać od
rodziny, ponieważ każdy bez wyjątku wyciągnął z szafy to co miał
najładniejszego. Zeszła na dół. Już na schodach słyszała gwar dobiegający z
kuchni. Wszyscy zgromadzili się wokół zastawionego potrawami stołu. Najstarszy
wiekiem członek rodziny rozpoczął odmawianie modlitwy. Zgromadzeni stali w
skupieniu, celebrując wypowiadane słowa. Śniadanie rozpoczęło się od
podzielenia się święconym jajkiem i złożeniem sobie nawzajem życzeń. Gdy część
oficjalna uroczystego śniadania dobiegła końca wszyscy swobodnie usiedli na
swoich miejscach i przy posilaniu się podjęto rozmowy. Marta skosztowała kilku
potraw po trochu, po czym z niecierpliwością czekała na deser. Od paru dni
marzyły jej się świąteczne ciasta a najbardziej sernik na Biszkoptach Morelowo
- Śmietankowych, mazurkach z ciasteczkami wit’AM Dr Gerarda oraz bloku
czekoladowym z pokruszonymi markizami Mafijnymi Choco. Świąteczny czas płynął
powoli i leniwie przy suto zastawionym stole. Marta doczekała się w końcu swoich
upragnionych ciast. W miarę jedzenia coraz bardziej zaczęło wracać do niej
zmęczenie i ogromna potrzeba snu. Gdy zdecydowała się wstać od stołu i udać się
na górę do swojego pokoju, wówczas na podwórze zajechali goście. „To moja matka
chrzestna” – z radością wykrzyknęła Marta i momentalnie zapomniała o
odpoczynku. Wybiegła gościom na spotkanie i jak się można było spodziewać na
powitanie dostała prezent: banknot i pyszne świąteczne Mazurki Sernikowe Dr
Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz