Tegoroczne
święta postanowiłam spędzić u swojej siostry, nie widziałyśmy się od dziesięciu
lat. To naprawdę bardzo długo, aż wstyd się przyznać. Kiedy wyjeżdżałam z
Polski, wydawało mi się, że wrócę za kilka miesięcy. Jednak los potrafi czasem
płatać figle. W mieście, w którym zamieszkałam w krótkim czasie znalazłam
pracę, poznałam człowieka, za którego po dwóch latach wyszłam za mąż. Na świat
przyszły dzieci i z każdym rokiem było coraz trudniej wybrać się do kraju. Tyn
bardziej, że nie byłam już sama, miałam przecież rodzinę.
Podróż okazała
się męcząca. Kiedy dotarłam na miejsce, siostra czekała już na mnie. Wpadłyśmy
sobie w objęcia, a uścisków i łez radości nie było końca. Byłam bardzo
zmęczona, ale szczęśliwa ze spotkania. Następnego dnia wybrałam się zwiedzać
miasto. Wiele się zmieniło od mojego wyjazdu. Ulice i domy wypiękniały,
wszystko było takie zadbane. Pojawiły się nowe skwerki, parki, alejki.
Stwierdziłam. Że bardzo zmieniła się Polska. Naturalnie na lepsze.
Wielkanoc u
mnie wyglądała zupełnie inaczej, nie było tej świątecznej atmosfery. Razem z
mężem staraliśmy się przekazywać dzieciom polskie tradycje, jednak pragnęłam,
żeby zobaczyły, jak jest tutaj. Moja siostra na świąteczny obiad przyrządziła
wiele smakołyków, wszystkiego chciałoby się spróbować. Nie mogłam się oprzeć
tym pysznościom i jadłam wszystko, co tylko znalazłam na stole. Szczególnie
zasmakowały mi produkty DR GERARDA. Postanowiłam, że wyjeżdżając z Polski
zakupię wyroby tej firmy. Oczywiście zapytałam, gdzie mogę je kupić, lecz Marta
znając moją słabość do słodyczy zrobiła większe zapasy i przed wyjazdem
zapakowała mi w torbę MAZURKI KAJMAKOWE I RURKI KAKAOWE Z KREMEM ADVOCAT.
Bardzo się ucieszyłam z tego prezentu. Tak więc tego roku święta wielkanocne
były dla mnie naprawdę polskie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz