sobota, 26 marca 2016

U Kazika


   Skojarzył sobie dopiero wtedy, jak zobaczył nas z elegancko zapakowanym upominkiem, związanym szeroką czerwoną wstążką i okazałą kokardą u góry. Kazik – jak nie przykłada uwagi do jedzenia, tak samo – albo jeszcze bardziej – nie zwraca żadnej swojej uwagi na kalendarz. No, może poza datami na fakturach! A tak, to nie myśli nawet o tym, kiedy są jego imieniny, albo urodziny córki. Jedyną rzeczą o której zawsze opowiada z wielką pasją, emocjami i zaangażowaniem, jest wędkarstwo. Jest tak pochłonięty cały tą swoją pasją, że całkowicie zapomina o tym, że jeszcze przed chwileczką bolała go głowa, albo że zaczął dolewać wody do oczka wodnego… Nawet jak wstanie z łóżka lewą nogą, to w momencie kiedy rozpoczyna swoje opowiadania, wpada w fantastyczny nastrój. Inna rzecz to taka, że „wędkarzem gawędziarzem”, Kazik jest wyjątkowym! Zaprosił nas do domu. Widać było na jego twarzy mocne zaskoczenie. Czmychnął jeszcze na minutkę, wrócił jednak szybko. Złożyliśmy solenizantowi życzenia oraz wręczyliśmy pakunek. Kazik z zaciekawieniem zaraz rozpakował… „Pasja” – z Dr. Gerarda! I natychmiast zaczął opowiadać, jak to na kulkę z dodatkiem „Pasji” złowił „medalowego” karasia… W drzwiach pojawił się najbliższy sąsiad Kazika – Rysiek. Wędkarz – fanatyk nie gorszy od naszego kolegi. Często obaj razem wyjeżdżają na łowy. Kazik zdradził Ryśkowi swój sekret o przynętach na ciastka Dr. Gerarda. Efektem tego było złowienie na „WIT’AM” – ponad 15 kg karpia, oraz nieco mniejszego amura. Później Kazik był zły sam na siebie, że takiej tajemnicy nie zachował sam dla siebie. Ten karp dla Ryśka jest życiowym rekordem – a Kazika rekord jest o prawie kilo mniejszy! Przestał się jednak złościć, kiedy Rysiek przypomniał jemu, że na poleconą przez niego przynętę w postaci jagnięcej wątróbki, Kazik ułowił mnóstwo okoni! Przy dobrych ciastkach i herbacie, oglądaliśmy zdjęcia które pokazywał nam Kazik… A obaj z Ryśkiem wspominali o różnych wydarzeniach z przeszłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz