8 marca powinien
być dniem wolnym od pracy! Bo przecież i tak nikt – przepraszam najmocniej…
Prawie nikt! – Nie pracuje. Kobiety – przyjmują życzenia – a mężczyźni składają
je kobietom. A jeszcze później? Wszyscy razem świętują! Dzień wcześniej,
nakupiłem sporo ciastek. Wszystkie produkowane przez firmę Dr. Gerard – bo
właśnie te kobiety lubią najbardziej. Nakupiłem ich sporo, bo to i w domu kilka
kobiet jest, to jakąś znajomą się gdzieś spotka – a nigdy nie zgadnie się gdzie
i kiedy. Dla kobiet w wieku do piętnastu lat, kupiłem „Pryncypałki Mini”. A dla
pozostałych – „Pychotki”. No i klasycznie – jeszcze po kwiatuszku. Ciastka były
pozytywnym zaskoczeniem dla wszystkich pań – i panienek również – które je ode
mnie otrzymały. Opakowania były otwierane natychmiast i kobiety zaraz próbowały
ich zawartości. Po otwarciu opakowania rozchodził się w okół bardzo apetyczny
aromat. „Pychotki” tak smakowały, że znikały – jedno po drugim – jakby
rozpływały się w powietrzu. I możnaby sądzić, że tak faktycznie jest, gdyby nie
ruchytwarzy tych pań, które były sprawczyniami znikania ciasteczek. U nas w
domu, to codziennie od tej pory zjada się „Pychotki”! Podobnie rzecz miała się
z „Pryncypałkami Mini”. Kobiety młodsze rozprawiały się z nimi w trybie
ekspresowym. A niektóre z nich – zwłaszcza te najmłodsze – smakowicie mlaskały.
Dorosłe panie – znaczy, ich mamusie – zwracały im uwagę, że nie ładnie jest tak
mlaskać… A one odpowiadały: „Ale to takie dobre!” Mamusie obiecywały swoim
córeczkom, że kupią im takie również, jak będą w sklepie. Od razu
przytakiwałem, że bez obaw – są dostępne. Kobiety cieszyły się – i te duże, i
te małe – z tych fantastycznych ciasteczek firmy Dr. Gerard!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz