wtorek, 29 marca 2016

8 marca




   8 marca powinien być dniem wolnym od pracy! Bo przecież i tak nikt – przepraszam najmocniej… Prawie nikt! – Nie pracuje. Kobiety – przyjmują życzenia – a mężczyźni składają je kobietom. A jeszcze później? Wszyscy razem świętują! Dzień wcześniej, nakupiłem sporo ciastek. Wszystkie produkowane przez firmę Dr. Gerard – bo właśnie te kobiety lubią najbardziej. Nakupiłem ich sporo, bo to i w domu kilka kobiet jest, to jakąś znajomą się gdzieś spotka – a nigdy nie zgadnie się gdzie i kiedy. Dla kobiet w wieku do piętnastu lat, kupiłem „Pryncypałki Mini”. A dla pozostałych – „Pychotki”. No i klasycznie – jeszcze po kwiatuszku. Ciastka były pozytywnym zaskoczeniem dla wszystkich pań – i panienek również – które je ode mnie otrzymały. Opakowania były otwierane natychmiast i kobiety zaraz próbowały ich zawartości. Po otwarciu opakowania rozchodził się w okół bardzo apetyczny aromat. „Pychotki” tak smakowały, że znikały – jedno po drugim – jakby rozpływały się w powietrzu. I możnaby sądzić, że tak faktycznie jest, gdyby nie ruchytwarzy tych pań, które były sprawczyniami znikania ciasteczek. U nas w domu, to codziennie od tej pory zjada się „Pychotki”! Podobnie rzecz miała się z „Pryncypałkami Mini”. Kobiety młodsze rozprawiały się z nimi w trybie ekspresowym. A niektóre z nich – zwłaszcza te najmłodsze – smakowicie mlaskały. Dorosłe panie – znaczy, ich mamusie – zwracały im uwagę, że nie ładnie jest tak mlaskać… A one odpowiadały: „Ale to takie dobre!” Mamusie obiecywały swoim córeczkom, że kupią im takie również, jak będą w sklepie. Od razu przytakiwałem, że bez obaw – są dostępne. Kobiety cieszyły się – i te duże, i te małe – z tych fantastycznych ciasteczek firmy Dr. Gerard!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz