środa, 30 marca 2016

Trzy w jednym




   W sobotę – dwunastego marca – złapałem nie „dwie sroki za ogon”, ale nawet trzy! Bo rzecz miała miejsce w tym samym domu! „Załatwiliśmy”: Grzegorza, Bożenę i Krystynę – za jednym zamachem. Nie było najmniejszego sensu, żeby się rozdrabniać! Impreza była mocna – i zabawa przednia! Ciastek obżarliśmy się tyle, że aż wszyscy pękaliśmy w szwach! Wszystkie ciastka były wręcz fantastyczne! Z jednej – jedynej – i najlepszej firmy – Dr. Gerard. Co Klasa, to Klasa! Grzesiek jak się do nich dobrał, to tak je zajadał, jakby w życiu ciastek nie widział! I to nie miało znaczenia które. Ale najwięcej zjadł „Mafijnych”. Bożena z Kryśką spróbowały ich tylko po jednym – resztę wchłonął Grzesiek! Za to dziewczyny rzuciły się na wspaniałe „Pierniczki”. Tak załatwiły grześka, że ten nie zjadł ani jednego „serduszka”! Było przy tym kupę śmiechu – i nieco złości… Mianowicie, Grzesiek „strzelił focha” i obraził się na dziewczyny! I że niby musi oglądnąć jakąś ulubioną audycję – zabrał się i wyszedł do innego pokoju. Przeprosiłem na chwilę całe towarzystwo i wyskoczyłem do sklepu po nowy zapas ciastek. Wziąłem ich całą torbę! Po powrocie wziąłem jedną paczkę i poszedłem do Grześka. Ten był jakiś „nie w sosie” i przełączał przyciskami pilotaprogramy w telewizorze z jednego na drugi. Poczęstowałem go ciastkiem. Ożywił się i zaczął być bardziej rozmowny. Za chwilę humor powrócił Grześkowi do wysokiego poziomu. Poszliśmy obaj zpowrotem do salonu gościnnego. Znowu było wesoło… Były konkursy i zabawy. W bardzo przyjemnej atmosferze, spędzaliśmy czas jeszcze bardzo długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz