środa, 30 marca 2016

„Niedziela Wielkanocna”


Razem z tatą pojechaliśmy do kościoła na Święconkę, która trwała w kościele około piętnastu minut. Sam dojazd zajął nam około pół godziny. Po powrocie do domu zabraliśmy się za przygotowywanie potraw na śniadanie wielkanocne. Mimo iż w kuchni zaangażowana była cała rodzina przygotowywanie wszystkich dań zabrało nam tyle czasu, że nawet nie zorientowaliśmy się, że już dawno zrobiło się ciemno na dworze. W tym momencie mama zarządziła, że każda osoba zabiera się za doprowadzenie mieszkania do ładu – jedna z osób zabrała się za łazienkę, druga za odkurzanie domu, ktoś inny za mycie szyb – był ciepły wieczór – a ostatnia osoba w przydziale dostała do pomycia naczynia – a był ich cały zlew i wszystkie blaty kuchenne. I tak uwijając się jak mrówki po skończonej pracy dostrzegliśmy, że na zegarze wybiła dziesiąta. Zadowoleni z tego, że dom wysprzątany na błysk uznaliśmy, że możemy to jakoś pożytecznie uczcić zwłaszcza, że kakao i alkohol wprowadzają w stan błogiego relaksu – a wszyscy potrzebowali się wyspać – by bez worów pod oczami przywitać nazajutrz gości. I tak to mając pod ręką słodki wyrób posiadający oba te składniki - RURKI KAKAOWE z KREMEM ADVOCAT Dr Gerarda – pyszne i zdały egzamin. W niedzielny poranek wraz z rodzicami farbowaliśmy jajka, zrobiliśmy śliczne pisanki oraz  nakryliśmy do stołu takimi rzeczami, które związane są z Wielkanocą – zajączkami i żółtymi pisklakami oraz baziami w wazonie. Po wykonaniu tych czynności zjedliśmy żywność ze święconki a następnie postukaliśmy się jajkami według tradycji. Potem przyjęliśmy gości i razem zjedliśmy śniadanie i tak się rozpoczął dzień świąt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz