Razem z tatą pojechaliśmy do kościoła na Święconkę, która
trwała w kościele około piętnastu minut. Sam dojazd zajął nam około pół
godziny. Po powrocie do domu zabraliśmy się za przygotowywanie potraw na
śniadanie wielkanocne. Mimo iż w kuchni zaangażowana była cała rodzina
przygotowywanie wszystkich dań zabrało nam tyle czasu, że nawet nie
zorientowaliśmy się, że już dawno zrobiło się ciemno na dworze. W tym momencie
mama zarządziła, że każda osoba zabiera się za doprowadzenie mieszkania do ładu
– jedna z osób zabrała się za łazienkę, druga za odkurzanie domu, ktoś inny za
mycie szyb – był ciepły wieczór – a ostatnia osoba w przydziale dostała do
pomycia naczynia – a był ich cały zlew i wszystkie blaty kuchenne. I tak
uwijając się jak mrówki po skończonej pracy dostrzegliśmy, że na zegarze wybiła
dziesiąta. Zadowoleni z tego, że dom wysprzątany na błysk uznaliśmy, że możemy
to jakoś pożytecznie uczcić zwłaszcza, że kakao i alkohol wprowadzają w stan
błogiego relaksu – a wszyscy potrzebowali się wyspać – by bez worów pod oczami
przywitać nazajutrz gości. I tak to mając pod ręką słodki wyrób posiadający oba
te składniki - RURKI KAKAOWE z KREMEM ADVOCAT Dr Gerarda – pyszne i zdały
egzamin. W niedzielny poranek wraz z rodzicami farbowaliśmy jajka, zrobiliśmy
śliczne pisanki oraz nakryliśmy do stołu takimi rzeczami, które związane
są z Wielkanocą – zajączkami i żółtymi pisklakami oraz baziami w wazonie. Po
wykonaniu tych czynności zjedliśmy żywność ze święconki a następnie
postukaliśmy się jajkami według tradycji. Potem przyjęliśmy gości i razem
zjedliśmy śniadanie i tak się rozpoczął dzień świąt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz