Święta Wielkanocy minęły. Przerwa
świąteczna dobiegła końca i najwyższy czas wyruszyć do szkoły. Rozleniwionym
dziewczętom nie łatwo było wstać o świcie. Kilka dni minie zanim na nowo
przyzwyczają się do szkolnego kieratu. Zaspane usiadły przy kuchennym stole.
Przekąsiły co nieco chociaż apetyty nie dopisywały po świątecznym obżarstwie. Mama
w trosce o swoje córki spakowała im obfite drugie śniadanie. Znalazła się tam
kanapka, jabłko oraz Ciastka Kruche Miód i Migdał Dr Gerarda na deser jako
słodkie wspomnienie minionych świąt. Chciała jeszcze ukroić po kawałku sernika
na Biszkoptach Morelowo Śmietankowych ale Marta i Ola odmówiły. Zjedzą to
chętnie dopiero po powrocie ze szkoły. Dziewczyny co pewien czas zerkały na
zegar wiszący na ścianie i w pewnej chwili wstały od stołu dziękując za
posiłek. Ubrały się migiem i wyszły z domu. Świeże aczkolwiek ciepłe, wiosenne
powietrze odpędziło resztki snu z bladych twarzyczek nastolatek. Szły jedna za
drugą wąską ścieżką obok rzeki porośniętej olszyną. W tym roku wiosna przyszła
spokojnie prawie niezauważalnie. Z reguły odbywa się to o wiele bardziej
żywiołowo. Rzeka huczy złowrogo nie mogąc pomieścić w swoim korycie nadmiaru roztopionego,
spływającego z pól śniegu. Teraz ta sama rzeka szemrze ledwie słyszalnym
dźwiękiem, niosącym słodkie ukojenie. O jak ja kocham to nadejście wiosny i te burzliwe
i te delikatne, nieśmiałe. Kocham śpiew ptaków i ciepły wiatr na twarzy. Za
nami długa zima a przed nami nowe radosne, zielone miesiące i dużo ciepłego
słońca... A dziewczęta są już daleko. Dawno zeszły ze ścieżki na asfaltową
drogę wiodącą do wsi. Są już na wysokości pierwszych wiejskich zabudowań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz