czwartek, 31 marca 2016

SZUKANIE ZAJĄCZKÓW



Prawie wszystkie egzaminy zaliczone. Pozostał mi jeszcze tylko jeden. Kiedy poszłam na uczelnię. Wszystko potoczyło się sprawnie, dostałam piątkę. Po powrocie do internatu szybko spakowałam swoje rzeczy, pożegnałam się z koleżankami i wyruszyłam do swojej rodzinnej miejscowości. W czasie jazdy rozmyślałam, co też tym razem na tegoroczne święta mama przygotuje. Bardzo lubiłam spędzać Wielkanoc z rodziną. Dom tętnił życiem, ponieważ mam jeszcze 5 sióstr i dwóch braci. Mieszkają z nami również dziadkowie, więc podczas różnego rodzaju rodzinnych uroczystości zawsze mamy wiele radości. Rozmyślając nawet nie zauważyłam, jak ten czas szybko minął. Oczywiście jak tylko wysiadłam z samochodu otoczyły mnie moje słoneczka. Tak nazywałam młodsze rodzeństwo.
Za kilka dni święta, zatem przed nami dużo pracy. Wszyscy dostali bojowe zadania. Mama miała szczególny instynkt organizacyjny. Wiedziała, co kto potrafi robić najlepiej i tak przydzielała zadania, aby nikt nie czuł się pokrzywdzony, czy wyróżniony. Moją rolą była naturalnie praca w kuchni, z której unosił się zapach pieczonych bab, makowców, serników i pieczonych mięs.
Kiedy zasiedliśmy do świątecznego śniadania na stole było pachnąco i kolorowo. Najprzyjemniejszą atrakcją po skosztowaniu wszystkich specjałów było szukanie zajączka w ogrodzie. Tym razem mama przygotowała inną niespodziankę. Zawsze to maluchy były obdarowywane, a tego roku cała rodzinka miała szukać swoich małych upominków. Miłe było moje zdziwienie, gdy znalazłam kolorową wstążeczkę z własnym imieniem, która prowadziła do kilku podarków. W pierwszym znalazłam MAZUREK SERNIKOWY, w drugim była PASJA MARCEPANOWA, a w ostatnim ukryły się RURKI KAKAOWE Z KREMEM ADVOCAT. Te wszystkie pyszności pochodziły z dobrze mi znanej firmy DR GERARDA. Będąc na uczelni często je jadłam. Zawsze były smaczne. W przyszłym roku postaram się sama urozmaicić poszukiwanie słodkich wielkanocnych prezentów.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz