czwartek, 31 grudnia 2015

„Nowy Rok”


Nazajutrz, kiedy było już całkiem jasno zdałem sobie sprawę, że jednak wcale nie przegadałem całej nocy, w pewnym momencie musiałem zasnąć skoro dopiero co otworzyłem oczy. Przykryłem koleżankę leżąca obok mnie kocem, który znalazłem w szafie idąc po kubek wody. Na dworze panowała absolutna cisza – nawet nie było słychać samochodów. Trudno dziwić się takiej kolei rzeczy skoro to pierwszy stycznia. Dom wyglądał jak pobojowisko, a goście objawiali swoim powolnym ruchem syndrom dnia poprzedniego. Kiedy wszyscy już wstali nalałem każdej osobie po kubku wody i zaproponowałem wspólną jajecznicę, która ponoć jest wspaniałym remedium na kaca. Wiele osób się zgodziło. Przygotowanie jej nie zabrało dużo czasu i już po niedługiej chwili siedzieliśmy przy wspólnym stole konsumując lekarstwo będące zarazem i śniadaniem. Po jakimś czasie faktycznie buzie zaczęły nabierać kolorów a oczy blasku. Osoby, które nie miały ochoty na proteinowy zastrzyk energii zgłodniały patrząc na wcinających i niebawem odezwały się głosy domagające się „czegoś słodkiego”. Stanąłem pod przysłowiowym murem i mowę mi odjęło na kilka oka mgnień, zważając na to że stół był objedzony do okruszka. Wtem olśniło mnie, że mam ukryte zapasy słodkich specjałów. Wyciągnąłem rękę w kierunku kuchennej szafki stanąwszy na taborecie, wysoko pod sufitem, aby nikt tam nie sięgnął i nie odkrył mojego skarbczyka, którego zawartość jest przeznaczona na czarną godzinę. Postawiłem na stole trzy paczki WAFLI KAKAOWYCH  i PIERNIKÓW Dr Gerarda. Od razu się oczy zaświeciły łakomczuchom. Bardzo się cieszę, że po jakimś czasie też doszli do siebie i teraz już nie wyglądali jak wygłodniałe zombie lecz jak zwykli śmiertelnicy. Później wszyscy wyszliśmy na spacer i to dodatkowo nas orzeźwiło. Po pewnym czasie wszyscy zaczęli zbierać się do domu. Ci bardziej empatyczni pomogli mi sprzątać. Był już wieczór kiedy skończyliśmy doprowadzać do ładu cale mieszkanie. Tak się skończył pierwszy dzień nowego roku, dzień w którym gdyby najechali nas kosmici, podbili by planetę nie spotykając oporu.

środa, 30 grudnia 2015

„Sylwestrowe szaleństwa”


Skończyły się święta i wreszcie nadszedł czas wolny patosu i naciąganej życzliwości. Właśnie kończyłem zakupy i zmierzałem w stronę domu, który całkowicie zmienił wystrój – ze świątecznego na małą salę imprezową. Porozwieszałem pełno kolorowych łańcuchów na oknach, stół przybrałem różnobarwnym obrusem. Na stole porozkładałem uprzednio kupione paluszki, , orzeszki solone, chipsy, KRAKERSY i potęgujące efekt wielu barw Skittelsy oraz  MALTIKEKS TRI-KOLOR Dr Gerarda. Na zewnątrz już zmierzchało, przy wieży poukładałem stos płyt z muzyką przygotowaną specjalnie na tą okazje – dominował rock en’ roll i parę innych kawałków do tańca. Wyciągnąłem z lodówki napoje gazowane i soki, rozstawiłem szklanki i talerzyki i w tym momencie przyszli goście. Każdy przyniósł swój alkohol przez co nikt nie był skazany na jeden rodzaj dla wszystkich ustalony odgórnie. Po tym jak już każdy odwiesił swoje wierzchnie ubranie włączyliśmy muzykę. Rozpoczęła się zabawa. Tańce co jakiś czas za jednogłośną zgodą przerywaliśmy karaoke – żeby mieć energię na całą noc. W okamgnieniu, całkiem niepostrzeżenie nadeszła północ – rozlaliśmy szampana do kieliszków i wznieśliśmy toast za Nowy Rok. Potem otworzyliśmy okno i wystrzeliliśmy parę rakiet w niebo zgodnie z sylwestrowym zwyczajem. Po wystrzeleniu ich wszystkich, ktoś wpadł na pomysł aby powrócić do dawnych lat i pograć w butelkę. Zgodzili się wszyscy. Zgasiliśmy światło i zapaliliśmy kilka świec aby zbudować odpowiedni nastrój. Jako że alkohol lał się nieprzerwanie chyba nawet nikt nie zauważył jak graczy zaczęło ubywać i każdy kładł się spać w swoim kącie. Ostatecznie zostałem tylko ja i koleżanka i ustaliliśmy że też idziemy spać. Jakimś trafem udało nam się znaleźć jeszcze jakieś wolne miejsce gdzie przegadaliśmy pozostałą część nocy do rana.

wtorek, 29 grudnia 2015

Wesołości sylwestrowe


Wesołości sylwestrowe

 

Tak, więc po wspaniałych świętach, miłych spotkaniach nastał wesoły sylwester, odwiedziła mnie moja najbliższa sąsiadka z pytaniem gdzie spędzamy sylwestra, więc zrobiłam kawę oraz wspaniałe rurki cynamonowe pierniki Dr Gerarda zaczęłyśmy rozmawiać propozycje padały różne, pozostało nadym, że każdy coś zrobi od siebie i pozostajemy w domu ja zaoferowałam, że zrobię ciasto

Składniki:

1 puszka masy korówkowej

Herbatniki Dr Gerarda

400 ml słodkiej śmietany

1 opakowanie śmietano fiks

50 gr czekolady gorzkiej

 

Masa budyniowa:

500 ml mleka

2 łyżki cukru

1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią

1 opakowanie budyniu śmietankowego

1 łyżka mąki ziemniaczanej

1 łyżka mąki pszennej

1 kostka margaryny

Wykonanie:

 

Kwadratową formę wykładamy herbatnikami Dr Gerarda nato rozsmarowujemy masę korówkową nakładamy kolejną warstwę herbatników mleko gotujemy z cukrem wanilią i margaryną pozostałe mleko mieszamy z budyniem dodajemy do gotującego mleka i energicznie mieszamy budyń gotujemy do stężenia gorący budyń wylewamy na masę z herbatnikami i przykrywamy kolejną warstwą ciastek ciasto w tej formie odstawiamy do całkowitego wystygnięcia śmietanę ubijamy z śmietano fiksem śmietanę wykładamy nawieszk ciasta posypujemy startą czekoladą ciasto wstawiamy do lodówki najlepiej na całą noc

„Drugi dzień Świąt”


Było wczesne popołudnie kiedy zacząłem otwierać oczy. Po wszystkich wigilijnych potrawach czułem się ociężały ale i syty jednocześnie, nie miałem nawet ochoty jeść śniadania. Dokonawszy porannej higieny, zauważyłem, że i reszta domowników powoli wraca do świata żywych. Każde po kolei powłóczystym krokiem kierowało się do łazienki. Gdy już wszyscy dokonali tej procedury zasiedliśmy do śniadania – woli ścisłości – zaczęliśmy dojadać niedojedzone potrawy wigilijne. W międzyczasie tata – głowa rodziny – wpadł na pomysł aby odwiedzić bliskich krewnych – wujka i ciocię. Wszyscy jednogłośnie przystali na ten pomysł. Po zatelefonowaniu do nich i świadomości, ze są bardzo chętni aby nas zobaczyć, ubraliśmy swoje świąteczne ubrania – odwieszone dnia poprzedniego na wieszaki aby nie uległy pognieceniu. Na dworze lekko prószyło, świeciło słońce a padający śnieg błyszczał jak brokat. Wsiedliśmy do samochodu po czym po długim odcinku autostrady skręciliśmy w wiejską drogę gdzie już niebawem przed naszymi oczami stanęły zamarznięte pejzaże – pamiętane z lat dzieciństwa. Mijaliśmy białe pola okupowane przez stada gawronów i kawek, przydrożne wierzby, wielki zamarznięty zalew i świerkowy bór na skraju, którego mieszkali nasi bliscy. W końcu dotarliśmy do małej chatki z bali. Przywitaliśmy się z rodziną po czym zasiedliśmy do obiadu. Wujek z ciocią zaproponowali nam spacer po lesie na co chętnie wszyscy przystaliśmy, po części też zważając na fakt, że w mieście nie możemy sobie pozwolić na taką przyjemność. W lesie najbardziej zdziwiło mnie, że mimo pory roku śpiewały ptaki. I tak przy miłej rozmowie przemierzyliśmy cały las po czym z racji zmierzchu wracaliśmy polną drogą na skraju lasu aby się nie zgubić. Choć chyba większym powodem był strach przed ciemnością jednego z dzieci, bo wujek z ciocią znali na pamięć wszystkie leśne trakty. Po tym jak się już pożegnaliśmy, zabraliśmy się w drogę powrotną do domu. A na miejscu do jedzenia zostało już niewiele, a co gorsza sklepy jak wiadomo w święta są zamknięte. Fakt ten był przybijający zważywszy na to, że zachciało nam się jeszcze deseru. Wtem siostra stwierdziła, że przecież możemy zjeść ozdoby z choinki na co przystali rodzice, uznając wspólnie, że przecież święta już się kończą. Jaka była nasza radość gdy znaleźliśmy tam KRUCHE CIASTECZKA na choinkę Dr Gerarda. Lepszego deseru nie mogę sobie wyobrazić, co by tak oddawał atmosferę świąt.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Sylwester

Sylwester zbliżał się wielkimi krokami. Państwo Kowalscy planowali zrobić z tej okazji jakąś ''imprezę''. Postanowili że zaproszą kilki swoich znajomych a ich córka dwie koleżanki.  Po zaproszeniu i potwierdzeniu obecności przez gości zaczęli przygotowania. Podczas podjadania rurek Dr Gerarda szukały przepisu na jakieś dobre ciasto. Znalazły one następujący przepis:



Składniki:

Herbatniki Dr Gerarda
1 litr mleka
3 - 4 łyżki dobrej jakości kakao
margaryna lub masło (250g) 
tabliczka białej czekolady
2 tabliczki czekolady deserowej
1 szklanka cukru


Sposób przygotowania masy kakaowej:

1/2 litra mleka wlewamy do garnka, dodajemy kakao, pół szklanki cukru i 125g masła. Kiedy mleko jest już dobrze ciepłe powoli wsypujemy pół szklanki kaszy manny - cały czas mieszając, do momentu aż masa zacznie gęstnieć (jeżeli boicie się, że nie zrobicie tego dokładnie i zrobią się Wam "kluski" możecie odlać sobie około szklanki zimnego mleka, wymieszać je z kaszą i dopiero powoli wlewać do ciepłego mleka w garnku).

W blasze do pieczenia układamy warstwę herbatników (jeden obok drugiego - powinny do siebie przylegać), na którą wykładamy naszą masę kakaową, na niej układamy kolejną warstwę herbatników.


Sposób przygotowania masy z białą czekoladą:

Do garnka wlewamy 1/2 litra mleka, dodajemy 125g masła, pół szklanki cukru i połamaną tabliczkę białej czekolady. Kiedy mleko będzie ciepłe dodajemy kaszę mannę, cały czas mieszając - postępujemy jak w przypadku masy kakaowej.

Gęstniejącą masę wykładamy na blachę z masą kakaową i również przykrywamy ją warstwą herbatników.

Czekoladę deserową rozpuszczamy w kąpieli wodnej i polewamy nią nasze ciasto. Następnie wkładamy je do lodówki na około godzinę (ale najlepsze jest następnego dnia).

„Wigilia u Oskara”


Było już całkiem ciemno i tylko w świetle latarni było widać padający śnieg w kształcie podobny do maleńkich piórek. Przemierzałem labirynt dzielnicy domków jednorodzinnych wiedziony przez intuicję i pamięć wzrokową dotyczącą budynków wiodących do celu jakim był dom mojego kolegi. W końcu udało mi się znaleźć dom, który pamiętałem po kamiennej obudowie i zielonym płocie. Dostałem się na podwórko znając sposób jakiego nauczył mnie ów kolega – wystarczyło wcisnąć ząbek zamka przekładając rękę przez otwór w ogrodzeniu. Przemierzyłem podwórko gdzie po drodze przywitał mnie pies-stróż merdając wesoło ogonem, wybałuszając przy tym język po którym ściekała ślina, kapiąc na śnieżny puch i parując zeń jak lawa.

Z dużą dozą ostrożności, trzymając się kurczowo poręczy rozpocząłem wspinaczkę po śliskich schodach w kierunku drzwi – kolega mieszkał na poddaszu.

Parę razy zdarzyło się, że starannie wyprasowane ubrania i wyprane na tą okazję ubrudziłbym spadając po schodach, na szczęście skończyło się czymś co nazwałbym namiastką tańca, złośliwy obserwator miałby niemały ubaw. Koniec końców dotarłem do drzwi, nieco zziajany – uspokoiłem oddech i zastukałem kołatką do drzwi.

Po krótkiej chwili, otworzyła mi całkiem nieznajoma – widząc moje zdziwienie, którego nie szło ukryć, było bowiem efektem szoku – spodziewałem się zobaczyć kogoś zupełnie innego,  poprosiła mnie bym wszedł oznajmiając, że gospodarz zjawi się o czasie.

Dopiero teraz sobie zdałem sprawę, że właśnie dlatego wyszedłem z domu o wiele wcześniej aby się nie spóźnić i ewentualnie pomóc gospodarzowi w udekorowaniu pokoju.

Zastałem jednak zupełnie inną scenerię i nawet nie zdążyłem się zacząć zastanawiać co to ma wszystko znaczyć gdy owa nieznajoma, która wcześniej otworzyła mi drzwi zaprowadziła mnie do reszty znajomych zgromadzonych wokół stołu gdzie rozpoczęliśmy luźne, niezobowiązujące rozmowy.

Wtem nagle pojawił się Oskar – ubrany z niezwykłą klasą i po krótkiej mowie powitalnej złożył wszystkim życzenia. Następnie wręczył każdemu po opłatku i zaczął się obrzęd „łamania” i składania życzeń. Kiedy już każdy „połamał się” z każdym zasiedliśmy do stołu, na który podczas ogólnej nieuwagi, gospodarz przyniósł śledzia, karpia w galarecie i barszcz z uszkami i pasztecikiem.

Bardzo się cieszę, że przyszedłem z pustym żołądkiem, gdyż po pierwszej turze potraw, wylądowały na stole kolejne specjały – tym razem na ciepło: kapusta z grzybami, zupa grzybowa, smażone ryby i duszone warzywa. Każdej potrawy nabierałem małą porcję co by nie wyjść na łakomczucha i nie nadwyrężyć swojej reputacji, a i tak najadłem się do syta.

Kropką nad i był deser w postaci RUREK CYNAMONOWYCH Dr Gerarda. Palce lizać! Była to świetna „Kropka nad i” tej koleżeńskiej Wigilii.

Wspomienia świąteczne


Wspomnienia świąteczne

 

Siedząc z mamą przy kawce i herbatce wspominamy już minione święta bożego narodzenia, było bardzo rodzinnie, miło serdecznie. Mama wspomina jak każdemu smakowało ciasto, trufle z gorzkiej czekolady z chrupiącymi kawałkami pryncypałek Dr Gerarda ściśle według przepisu ze strony internetowej deser teka Dr Gerarda. Każdy pytał o przepis mama polecała stronę internetową można tam znaleźć jeszcze inne przepisy Dr Gerarda. Było dużo innych wspaniałości, których tak, na co dzień się nierobi, dzieci wymieniały się prezentami ze skarpety prezentowej były wspaniałe święta szkoda, że następne będą dopiero za rok długo trzeba czekać, ale warto

Noworoczne postanowienia



Święta szybko minęły ale przed nami Sylwester i Nowy Rok. Niezapomniane sylwestrowe szaleństwo z przyjaciółmi poprzedzać ma długa dwunastogodzinna podróż. Wyjazd zaplanowany jest na jutro. Dzisiaj natomiast trwają przygotowania do drogi. Cała siatka przepysznych markizów i krakersów od Dr Gerarda jest już zapakowana do plecaka razem z napojami. Czeka w kąciku, cały czas przypominając, że czas już na nas. Smutno nam rozstawać się z rodziną, z którą łączą nas wspaniałe świąteczne chwile, spędzone za suto zastawionym stołem. Teraz idziemy ku nowym, innym, wspaniałym dniom, pełnych radosnych uniesień. Paczka naszych przyjaciół już czeka na nas, by wspólnie z nami powitać Nowy Rok. Miniony był dla nas bardzo łaskawy. Spełniło się kilka pragnień, o których nawet nie śniliśmy. Trudno mi zatem przyjdzie żegnać stary rok. Jestem taka sentymentalna… Marzę tylko aby ten nowy nie był gorszy od minionego, bo nawet nie musi być lepszy. Nie jestem aż tak wymagająca. Koniec roku to z reguły dla mnie czas przemyśleń. Coś się kończy a coś się zaczyna. Stoję przed nie znaną mi przyszłością i wiem, że chcę czy nie muszę iść na przód. To jest bezwzględny warunek, by oswoić to co nieznane, by iść tą swoją drogą, mimo czekających przeszkód. Mam świadomość, że obok spraw, na które nie mam wpływu są i takie gdzie mam decydujące słowo. Dlatego staram się skupić na tym co ja mogę zrobić aby pomóc losowi, aby nie czekać bezsilnie na to co przyniesie mi ślepy traf. Noworoczne postanowienia nawet takie drobne na pewno mi pomogą. Na tym kończę to moje pisanie, gdyż Marta  przed chwilą, właśnie przyniosła pyszny deser na pożegnanie – sernik na spodzie z pysznych ciasteczek wit’AM Dr Gerarda. Idę skosztować!

środa, 23 grudnia 2015

Kolejna pyszna propozycja

Już jutro wigilia, do skarpet prezentowych powkładałam różne drobiazgi i ciasteczka od Dr Gerarda, wszystkie potrawy i ciasta mam już przygotowane, a to jest moja kolejna propozycja na przepyszne miodowe ciasto przełożone fantastycznym kremem orzechowym i kremem kajmakowym. Idealne ciasto na święta.

Składniki

Ciasto
-500 g mąki
-200 g drobnego cukru
-200 g masła
-2 jajka
-1 żółtko
-2 łyżki płynnego miodu
-2 łyżki mleka
-łyżeczka sody oczyszczonej

Krem orzechowy
-200 g orzechów włoskich
-140 g mleka w proszku
-400 g masła
-8 łyżeczek cukru pudru
-5 łyżek miodu
-250 g śmietanki kremówki
-rurki waflowe Dr Gerarda z kremem orzechowym 10 sztuk

Do nasączenia
-4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
-150 ml wrzątku
-3 łyżeczki cukru

Krem kajmakowy
-150 g masła
-4 łyżki kajmaku

Polewa
-75 g masła
-¾ szklanki cukru pudru
-1½  łyżki wody
-1½  łyżki kakao

Dodatkowo
-kruche ciastka na choinkę Dr Gerarda o smaku pomarańczy i gożdzików opakowanie

Sposób przygotowania

Formę o wymiarach 19 na 28 cm wykładam papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzewam do 180 stopni. Wszystkie składniki ciasta siekam razem, po czym szybko zagniatam na jednolitą masę. Dzielę na 4 równe części. Pierwszą z nich wałkuję do wielkości blachy, przekładam do formy i piekę przez 15 minut. Tak samo z pozostałymi trzema częściami. Dokładnie studzę. Kawę i cukier rozpuszczam we wrzątku, studzę. Krem orzechowy: masło roztapiam z cukrem pudrem na wolnym ogniu i studzę. Orzechy mieszam z miodem i mielę w maszynce. Przekładam je do misy miksera, powoli wlewam wystudzone masło, miksując na wolnych obrotach. Zwiększam obroty miksera i cienką strużką wlewam śmietankę. Na samym końcu dodaję mleko w proszku oraz rurki waflowe Dr Gerarda z kremem orzechowym i miksuję, aż wszystkie składniki dobrze się połączą. 1/3 kremu odkładam do dekoracji. Krem kajmakowy: masło ucieram na puch. Cały czas miksując, dodaję po jednej łyżce kajmaku. Miksuję do uzyskania puszystego kremu. Wszystkie placki miodowe dobrze nasączam kawą. Pierwszy z nich układam z powrotem w formie wyłożonej papierem do pieczenia. Wykładam połowę kremu orzechowego, przykrywam kolejnym plackiem, wykładam cały krem kajmakowy, układam placek, wykładam resztę kremu orzechowego i nakrywam ostatnim plackiem nasączoną stroną do dołu. Lekko dociskam całość. Polewa: masło, cukier i wodę przekładam do garnuszka, roztapiam na wolnym ogniu – nie gotuję. Dodaję kakao i bardzo dokładnie mieszam do uzyskania gładkiej masy. Ciepłą polewą polewam wierzch ciasta i wstawiam do lodówki. Kiedy polewa już zastygnie, dekoruję ciasto pozostałym kremem i w krem wkładam kruche ciastka na choinkę Dr Gerarda o smaku pomarańczy i goździków. Polecam na Święta ciasteczka od Dr Gerarda. Są doskonałe zarówno na smakowity prezent jak i do przyrządzenia ciasta. Życzę smacznego!

Urodziny Oli



Urodziny Oli przypadają przed samymi świętami Bożego Narodzenia. W zawirowaniu świątecznych przygotowań wszyscy jednak pamiętali o tej ważnej okoliczności. Zaraz po powrocie ze szkoły dziewczyna otrzymała od wszystkich życzenia wraz z prezentami. Najpiękniejszy prezent dostała od swojego chłopaka – bukiet czerwonych róż i srebrną bransoletkę z malutkim serduszkiem – prosto z jego szczerze zakochanego, młodzieńczego serduszka. Ola uszczęśliwiona, wiele nie myśląc wyciągnęła z lodówki świąteczne ciasto i odkroiła kilka kawałków dla swojej sympatii. Ciasto jeszcze nie stężało i rozpadło się na talerzyku. W tym momencie do kuchni weszła mama Oli i fuknęła na córkę. Sernik na zimno z tęczowych galaretek z Biszkoptami Dr Gerarda o smaku morelowo-śmietankowym to ulubiony deser Oli, na który sama znalazła przepis na Deserotece Dr Gerarda. Ale i to ciasto potrzebuje czasu na stężenie. Bratowa przyniosła ze spiżarki inne ciasto oraz pyszne świąteczne Rurki Cynamonowe z asortymentu wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Po otwarciu opakowania, cynamonowy aromat wypełnił całą kuchnię. Zapachniało świętami. Marta spontanicznie pomogła swojej siostrze w przyjęciu gościa. Zrobiła herbatę i krakersowe kanapeczki do przekąszenia. Całość włożyła na tacę i zaniosła na górę. Dorośli członkowie rodziny zostali na dole i zajęli się przygotowaniami do świąt. Moja mama zagniotła ciasto drożdżowe z makiem, bratowa stojąc przy kuchence smażyła rybę do potrawy zwanej rybą po japońsku. Ja zmagałam się z przygotowaniem masy do tortu. Zapomnieliśmy kupić cytryny, która jest potrzebna do masy. Wysłaliśmy brata do sklepu. Dokończenie tortu musiało zaczekać na powrót brata, któremu jak zwykle wcale się nie śpieszyło. Po drodze załatwił chyba tysiąc spraw zanim wrócił do domu. I tak co roku to wygląda.

„Wigilia w domu”


Bardzo się cieszę, że dzisiaj jest wigilia. Mama już od rana przygotowuje potrawy na tą ważną kolację. Atmosfera w domu jest bardzo świąteczna. Każdy stara się być dla innych miły i sympatyczny. Ja zaś pomagam mamie, ale cały czas myślę o prezentach. Siostra z bratem ubierają choinkę, a tata robi w sklepie jeszcze ostatnie zakupy. Nie mogę się doczekać, kiedy pierwsza gwiazda zabłyśnie na niebie, bo bez niej przecież nie rozpoczniemy Wigilii. Przedtem jeszcze nakryłem do stołu. Najpierw rozłożyłem specjalną ceratkę potem na niej ułożyłem sianko i na to położyłem biały obrus. Następnie poukładałem talerze ze sztućcami dla wszystkich i dodatkowo jeszcze jeden dla osoby, która nieoczekiwanie mogłaby się zjawić.

Mama przygotowała dwanaście potraw na wigilijną kolację, które to poustawiała na przygotowanym uprzednio stole. Moja siostra wtedy wyjrzała przez okno i ujrzała pierwszą gwiazdkę na niebie. Tato jako głowa rodziny zaczął czytać fragment z Pisma Świętego. Po modlitwie podzieliliśmy się opłatkiem, składając sobie najserdeczniejsze życzenia.

No i w końcu zasiedliśmy do wigilijnej kolacji. Jak nakazuje zwyczaj każdej potrawy chociaż trochę trzeba spróbować. Tak też i my uczyniliśmy. Nie zabrakło też słodyczy, w tym też były pyszne PIERNICZKI Dr Gerarda z jabłkiem i cynamonem. Po wigilii wspólnie rozpoczęliśmy śpiewanie kolęd.

Pod choinką było mnóstwo prezentów. Szybko swoje rozpakowałem, nie czekając na innych. Byłem bardzo zadowolony z prezentów.

Lubię Święta Bożego Narodzenia, ponieważ jest wtedy w domu szczególnie ciepło i rodzinnie, nie ma miejsca na swary  i kłótnie. Święta Bożego Narodzenia powinny trwać przez cały rok, gdyż wtedy każdy byłby radosny, spokojny i dobry

Ciasto dla sąsiadki


Ciasto dla sąsiadki

 

Jak zwykle przed świętami pracy nie brakuje, a tu odwiedziła mnie sąsiadka abym zrobiła jej ciasto, bo jej to nie wychodzi? Zrobiłam kawę podałam ciasteczka, rurki cynamonowe pierniki Dr Gerarda. Tak popijając kawę rozmawiałyśmy, jakie to ciasto zrobić, pani Krysia zdecydowała, że morze być na herbatnikach Dr Gerarda

1 puszka masy korówkowej

Herbatniki Dr Gerarda

400 ml słodkiej śmietany

1 opakowanie śmietan fiks

50 dkg czekolady deserowej

500 ml mleka

2 łyżki cukru

1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią

1 opakowanie budyniu śmietankowego

1 łyżka mąki ziemniaczanej

1 łyżka mąki przędnej

1 kostka margaryny

Kwadratową blaszkie wykładamy herbatnikami na herbatniki rozsmarowujemy masę korówkową nakładamy kolejną warstwę herbatników Dr Gerarda mleko gotujemy z cukrem wanilią i margaryną pozostałe mleko mieszamy z budyniem i mąką gotujemy energicznie mieszając budyń gotujemy aż zgęstnieje gorący budyń wylewamy na masę przykrywamy kolejną warstwą herbatników ciasto w tej formie wystawiamy do całkowitego wystygnięcia śmietanę ubijamy z fiksem śmietanę wykładamy na ciasto posypujemy ztartą gorzką czekoladę ciasto wstawiamy do lodówki na całą noc

wtorek, 22 grudnia 2015

Wyjątkowe połączenie

Dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo pracowity, ostatnie porządki wreszcie dobiegały końca, zakupy ciągły się w nieskończoność, a tu tak wiele jeszcze do zrobienia. Dzisiaj zabrałam się również za przygotowywanie niektórych potraw wigilijnych i za pieczenie ciast, a to właśnie jest jedno z nich.

Składniki

Biszkopt
-szklanka mleka
-tabliczka gorzkiej czekolada
-2 szklanki mąki
-1 szklanka kakao
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-1 łyżeczka sody oczyszczonej
-2 jajka
-1½ szklanki cukru
-½ szklanki oleju
-szklanka kwaśnej śmietany

Masa cytrynowo-korzenna
-2 budynie śmietankowe
-25 dag masła
-¾ szklanki cukru
-3 żółtka
-sok z cytryny (3 sztuki)
-1½ łyżki mąki
-1 łyżka mąki ziemniaczanej
-1 cukier wanilinowy

Masa śmietanowa
-½ l śmietany 30 %
-3 łyżeczki żelatyny
-3 łyżki cukru pudru

Ponadto
-gotowa polewa czekoladowa
-galaretka cytrynowa do dekoracji
-maltikeks tri-kolor Dr Gerarda 100 g
-ciasteczka korzenne Dr Gerarda 15 sztuk


Sposób przygotowania: mleko podgrzewam w garnku dodając do niego połamaną czekoladę. Czekam, aż czekolada się rozpuści. Odstawiam do ostygnięcia. Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia, kakao, sodą oczyszczoną. Jajka ubijam mikserem, pod koniec ubijania dodając cukier. Wlewam śmietanę, olej i dalej miksuję. Dodaję rozpuszczoną czekoladę i sypkie składniki. Miksuję do połączenia. Ciasto wylewam na blaszkę(38 na 25) wyłożoną papierem do pieczenia. Piekę 30 minut w temperaturze 180 stopni. Z cytryn wyciskam sok. Uzupełniam wodą tak, żeby uzyskać 2,5 szklanki płynu. Gotuję w garnku z cukrami. W ½  szklanki wody roztrzepuję budyń, żółtka, mąki. Łączę z wodą cytrynową i gotuję budyń. Biszkopt kroję na dwie części. Przestudzony budyń ucieram z masłem, pod koniec ucierania dodaję pokruszone ciasteczka korzenne Dr Gerarda. Wykładam na  biszkopt. Żelatynę rozpuszczam w małej ilości ciepłej wody. Studzę. Śmietanę ubijam mikserem. Pod koniec ubijania dodaję 3 łyżki cukru pudru. Dodaję żelatynę. Wykładam na ciasto. przykrywam drugim biszkoptem. Polewam polewą przygotowaną według przepisu na opakowaniu. Posypuję kawałkami galaretki i kruchymi ciasteczkami maltikeks tri-kolor Dr Gerarda. Wyjątkowe połączenie ciasta czekoladowego, kremu cytrynowo- korzennego, galaretki i kruchych ciasteczek. Polecam na Święta Bożego Narodzenia to ciasto i ciasteczka od Dr Gerarda. Wszystkim życzę smacznego!

Porządki świąteczne

Państwo kowalscy właśnie robili świąteczne porządki. Nagle przyszła do nich mama pana Witolda by zaprosić ich na święta. Mieszkała ona bardzo blisko dlatego częściej ich odwiedzała niż dzwoniła. Podczas rozmowy przy stole popijali kawę i zagryzali ją rurkami i pierniczkami od Dr Gerarda ponieważ cała rodzina kowalskich uwielbiała ich pyszne łakocie.  Mama pana Witolda przyniosła także ciasto, które bardzo smakowało wszystkim domownikom. Pani Krystyna czyli żona pana Witolda postanowiła spytać o przepis. Starsza pani odpowiedziała, że znalazła go w internecie i poleca szukać innych przepisów na pyszne ciasta w deserotece Dr Gerarda. A oto przepis na ciasto, które przyniosła mama pana Witolda:

Składniki:

Herbatniki Dr Gerarda (na ok. trzy warstwy)

Masa budyniowa:

1 budyń malinowy (waniliowy lub śmietankowy; opakowanie na 500ml mleka)
400ml mleka
100g malin (świeżych lub mrożonych)
3 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku
200g słodkiej śmietany 30- 36%

Bita śmietana:

150g malin (świeżych lub mrożonych)
300g słodkiej śmietany 30- 36%
1 śmietan-fix
2 łyżki cukru pudru

Polewa kokosowa:

100g cukru
50g masła
100g płynnej, słodkiej śmietany 30- 36%
50g kokosu (czerwony lub zwykły)

Sposób przygotowania:

Przygotować masę budyniową. Żelatynę namoczyć w 6 łyżkach zimnej wody. Budyń przygotować według przepisu na opakowaniu tylko w 400ml mleka. (Jeśli budyń jest bez cukru, dodać cukier). Do gorącego budyniu, dodać żelatynę i dokładnie wymieszać.
100g malin umyć, osuszyć i przetrzeć przez sitko, żeby oddzielić pestki. Maliny wmieszać do lekko ciepłego budyniu (najlepiej trzepaczką). Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
Ubić śmietanę i wmieszać delikatnie do budyniu.
Formę prostokątną o wymiarach około 35x24cm wyłożyć herbatnikami. Na herbatnikach rozsmarować masę budyniową. Wyłożyć drugą warstwę herbatników. Ciasto wstawić do lodówki.
W tym czasie przygotować kolejną warstwę. 150g malin umyć, osuszyć i zmiksować. (Można przetrzeć przez sitko. Ja tego nie robiłam). Śmietanę ubić razem ze śmietan-fix, dodając na końcu cukier puder. Ubitą śmietanę delikatnie wmieszać do malin. Gotową masę wyłożyć na herbatniki. Następnie wyłożyć ostatnią warstwę herbatników. Ciasto wstawić do lodówki.

Przygotować polewę kokosową. Śmietanę, masło i cukier rozpuścić w rondelku. Dodać kokos i chwilę podgrzewać, aż masa lekko zgęstnieje. (ale nie za bardzo. Musi pozostać lekko płynna, aby dało się ją rozprowadzić na herbatnikach).Polewę kokosową wyłożyć na herbatniki. Ciasto wstawić do lodówki, na co najmniej 12 godz.

Wigilia z prezętami


Wigilia z prezentami

 

Od wielu lat w naszym domu jest tak przyjęte, ze na wigilii jest najbliższa rodzina. Tak się złożyło, że w tym roku ja pomagałam mamie w przygotowaniu potraw wigilijnych, było tego dosyć dużo, ja zajęłam się przygotowaniem trufli z gorzkiej czekolady z chrupiącymi kawałkami pryncypałek Dr Gerarda ściśle według przepisu ze strony internetowej deser teka Dr Gerarda. Teraz przyszedł czas na pakowanie prezentów do każdej skarpety prezentowej jakaś słodycz od Dr Gerarda” rurki cynamonowe jabłko z cynamonem dzieci uwielbiają takie łakocie. Mama zaczęła nakrywać do stołu rodzina jest już w komplecie, więc możemy zasiąść do wigilii

Świenta

Na święta spodziewam się dużo gości. Upiekliśmy parę ciast. Kupiłem pyszne herbatniki od firmy Doktor Gerard. Postanowiliśmy upiec na tych herbatnikach sernik. Przepis poniżej. Polecam herbatniki od Doktor Gerard.SKŁADNIKI:
1 kg białego sera z wiaderka
8 jajek
2 budynie śmietankowe (słodzone), proszek
3 szklanki cukru
16 g cukru waniliowego
250 g herbatników
Wszystkie składniki na sernik muszą mieć tę samą temperaturę. Żółtka oddzielamy od
białek i miksujemy razem z cukrem, cukrem waniliowym na jasną masę. Następnie dodajemy
budyń i powoli po jednej  łyżce ser. Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy delikatnie
do powstałej masy z sera. Herbatniki wykładamy na wyłożoną papierem do pieczenia
blaszkę o wym.25 x 35 cm. Następnie zalewamy masą serową i pieczemy w temp. 180 C
przez ok. 40-50 min. Po upieczeniu sernika nie wyciągamy od razu z piekarnika, przez
15 min trzymamy przy zamkniętych drzwiczkach, następnie lekko uchylamy i ponownie
czekamy 15 min. Po ostudzeniu wkładamy na całą noc do lodówki. Smacznego.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Aromatyczne na zbliżające się Swięta

Zainspirowana niektórymi przepisami, które można znaleźć w deserotece postanowiłam, że przygotuję właśnie takie oto ciasto pełne aromatów na zbliżające się święta, sernik w połączeniu z ciastem piernikowym z musem piernikowym i pierniczkami Dr Gerarda.

Składniki

Ciasto
-2½ szklanki mąki
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-cukier wanilinowy 1 opakowanie
-kakao naturalne 1 łyżeczka
-1 łyżka miodu
-1 łyżka przyprawy do piernika
-2 jajka
-125 g masła
-śmietana kwaśna gęsta 3 łyżki
-5 łyżek cukru kryształu

Masa serowa
-twaróg półtłusty 1 kg
-5 jajek
-śmietana kwaśna gęsta 5 łyżek
-5 łyżek cukru pudru
- 1 łyżka soku z cytryny
-3 łyżki mąki

Mus
-czekolada mleczna z orzechami 200 g
-200 ml śmietany kremówki
-białka z 2 jajek
-1 łyżka przyprawy do piernika
-1 łyżka masła
-1 łyżka żelatyny
-3 łyżki ciepłej wody

Dodatkowo
-masa kajmakowa 300 g
-kakao do oprószenia ciasta
-pierniczki Dr Gerarda jabłko z cynamonem opakowanie

Sposób przygotowania: ciasto: wszystkie składniki ze sobą mieszam i zagniatam ciasto. Dzielę na 2 równe części. Wstawiam do lodówki. W dużej misce umieszczam twaróg i pozostałe składniki. Mieszam i miksuję blenderem ręcznym, aż nie będzie grudek. Ciasto wałkuję. Małą kwadratową blachę wykładam pergaminem. Jeden placek wykładam na blachę i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piekę około 10 minut, aż się zarumieni. Wyciągam i odstawiam. Blachę ponownie wykładam pergaminem i wykładam drugi placek ciasta. Na ciasto wylewam sernik. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 40 minut, z kąpielą wodną (ja wlałam gorącą wodę do dużej blachy i wstawiłam pod ciasto). Mus: czekoladę rozdrabniam i wrzucam do miski razem z masłem i przyprawą do piernika. Na gaz wstawiam garnek z wodą, na to miskę z czekoladą. Gotując na małym ogniu czekam, aż się rozpuści czekolada. Białka ubijam na sztywną pianę. W osobnej misce ubijam śmietankę kremówkę. Do ubitych białek dodaję czekoladę. Mieszam, aż powstanie jednolita masa. Następnie dodaję ubitą śmietanę. Na sam koniec żelatynę rozpuszczam w wodzie, czekam, aż spęcznieje i podgrzewam, aż się rozpuści. Dodaję do musu i dokładnie mieszam. Na ostygnięty sernik wykładam drugi placek ciasta, smaruję masą kajmakową, wykładam warstwę rozdrobnionych pierniczków Dr Gerarda. Na to wylewam mus i wstawiam do lodówki. Wierzch ciasta posypuję kakao. Polecam na Święta pierniczki od Dr Gerarda nie tylko do przygotowania tego ciasta. Życzę smacznego!

Wigilia klasowa

Święta Bożonarodzeniowe zbliżały się wielkimi krokami. W szkole w której uczyła się córka państwa kowalskich  wyprawiana była wigilia klasowa. Dziewczynka została wytypowana do upieczenia i przyniesienia ciasta na tę okazję. Po powrocie ze szkoły powiadomiła o tym mamę. Postanowiły, że poszukają jakiegoś ciasta w ofercie przepisów Dr Gerarda. Podczas przeglądania zajadały się rurkami i pierniczkami od Dr Gerarda ponieważ uwielbiały łakocie od tego producenta. W końcu po godzinie przeglądania zdecydowały się na cisto, które wykonają z następującego przepisu:

Składniki:

1 puszka masy krówkowej w temperaturze pokojowej
Herbatniki Dr Gerarda (na 3 warstwy)
400-500 ml słodkiej śmietany 36%
1 opakowania śmietan-fix
ok. 50 g czekolady deserowej/gorzkiej

Masa budyniowa:

500 ml mleka
2 łyżki cukru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią lub 1 opakowanie cukru wanilinowego
1 opakowanie budyniu śmietankowego
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka mąki pszennej
1/2 kostki margaryny (ok. 125 g)

Wykonanie:


Kwadratową formę o wymiarach 30x24 cm (lub o wymiarach zbliżonych) wykładamy herbatnikami. Na herbatnikach rozsmarowujemy masę krówkową. Wykładamy kolejną warstwę herbatników.
1,5 szklanki mleka gotujemy z cukrem, z cukrem z prawdziwą wanilią i margaryną. Pozostałe mleko mieszamy z budyniem w proszku i mąkami. Dodajemy do gotującego się mleka i energicznie mieszamy, aby nie powstały grudki. Budyń gotujemy ok. 1 min do momentu aż zgęstnieje. Gorący budyń wylewamy na masę z herbatników i przykrywamy kolejną warstwą ciastek. Ciasto w tej formie odstawiamy do całkowitego wystygnięcia .Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy ze śmietan-fixem. Śmietanę równo wykładamy na wierzch ciasta i posypujemy startą na tarce czekoladą. Ciasto wstawiamy do lodówki najlepiej na całą noc. 

Ostatnie zakupy


Ostatnie zakupy

 

W dniach ostatnich przed świętami, to zazwyczaj każdy myśli czy aby wszystko kupione czy jeszcze czegoś nie potrzeba. Wybrałam się z mamą do sklepu, natrafiłyśmy na kolorowy papier świąteczny akurat potrzebny do pakowania prezentów, pani pokazała kolorowy zestaw brokatowych wróżek pasujący do naszego kompletu bąbek na naszej choince. Istotnie wróżki były czarująco piękne, włożyłam do koszyka jeszcze coś słodkiego rurki cynamonowe Dr Gerarda Malty keks oraz jabłko z cynamonem Dr Gerarda to istotnie powinno dzieciom smakować, mama po drodze dołożyła dwie skarpety prezentowe. Kolejka do kasy była bardzo długa trzeba było czekać, po powrocie do domu odetchłyśmy z ulgą, że mamy to poza sobą

Ostatnie chwile przed pierwszą gwiazdką.

Dzień dobry, za oknem pogoda istnie wiosenna. Dzieci wyleczone z przeziębienia i anginy, wróciły do obowiązku szkolnego. Odprowadziłem córcię do przedszkola a syna na wycieczkę do Torunia i mogę napisać kilka słów dla Was. Syn jechał do teatru a potem do Mc Donald’s. Pani Wychowawczyni argumentowała taki program tym, że jedzie duża grupa dzieci i inne restauracje nie są gotowe, aby podołać takiemu wyzwaniu. My z naszej strony zapewniliśmy Tomkowi bułkę i picie na drogę oraz smaczne wafle „dr Gerarda”. Pod szkołą okazało się, że inne dzieci również miały Maltkikeks Tri – Kolor i Pierniki ze świątecznej oferty. Po powrocie do domu, gdzie czkała małżonka, wzięliśmy się do tego, na co czekaliśmy bardzo długo, ponieważ dzieci chorowały i były w domu. A mianowicie do ……, nie nie nic zdrożnego, po prostu pakowaliśmy prezenty gwiazdkowe. Nie łatwo jest przemycić i schować prezenty dla ośmioro dzieci w 48 metrowym mieszkaniu. Dobrze, że wiszące szafki kuchenne są na takiej wysokości, że wzrok dzieci nie sięga, więc nie są zainteresowane, co na nich leży. To jedyne takie miejsce w moim domu. Nawet piwnica nie jest bezpieczna, bo córcia lubi ze mną tam chodzić i przynosić z powrotem zabawki. Wracając do prezentów, kilka dni temu kupiliśmy papier kolorowy a dla naszych pociech po skarpecie prezentowej. Tradycyjnie w każdej paczce muszą się znaleźć słodkości, mogą być z własnego wypieku lub jak u mnie z świątecznej oferty firmy „dr Gerard”. Zajęło nam to parę minut. Gdyby pomagała nam Tosia to nie wiem ile by zeszło papieru i ile czasu byśmy pakowali te niespodzianki. Wiem jedno, że tak jak przy skręcaniu mebli, objęłaby stanowisko „naszej szefowej”. I z dumą by nami dyrygowała.  Muszę kończyć, ponieważ żona ma umówione spotkanie z koleżanką, a ja muszę wyskoczyć do centrum handlowego kupić prezent dla mojej kochanej żony. Mam nadzieję, że trafię z wyborem.

Pozdrawiam gorąco i życzę Zdrowych, Wesołych Świąt. L K