Majówka
z rodziną.
Równy tydzień temu
zjechała do nas na niziny rodzina z gór a właściwie z
przepięknych Karkonoszy. Jak to bywa z rodzinką dużo pracy,
gotowania i sprzątania. Przed ich przyjazdem choć pogoda na dworze
zachęcała do wychodzenia na spacer czy działkę to ja w domu
robiłam wielkie przygotowania na ich przyjazd. Przygotowałam na
obiad łazanki a na deser z biszkoptami pałeczkami dr Gerarda.
Często przy naszej rozmowie dopytywali mnie jakie to produkty ma
dr Gerard i
tym razem postanowiłam ich trochę zaskoczyć jakie różności ma w
swej ofercie. W jednym z pobliskich sklepów na prawie wszystkie
znaleźć a, że przyjechali ze swoim wnukiem dałam mu zwierzaki
maślane oraz KREMISIE pyszne misie mój syn rymuje.
Majówkę
spędziliśmy najpierw na zwiedzaniu i pokazywaniu miejsc w których
jeszcze nie zdążyli pobyć. Najpierw pojechaliśmy do pięknego
pałacu gdzieś dwadzieścia kilometrów od naszego miejsca
zamieszkania. Tam porobiliśmy sesje zdjęciową na którą i pies
się załapał. Pochodziliśmy po przyległym parku. Chłopaki mogli
się wybiegać i wyszaleć na skoszonej trawie. Nawet dziadek
zaangażował się i przyniósł z auta piłkę to wtedy nawet ciotki
pokopały trochę krzywo ale było wesoło. Dzieciaki pochrupały
ZWIERZAKI a my posiedzieliśmy na słoneczku i podziwialiśmy
rozkwitający już bez. Kolejny dzień zaplanowaliśmy grilla na
naszej działce. Kiedy już go rozpaliliśmy zaczęło padać ale się
nie poddaliśmy między kroplami deszczu udało nam się grillować
przygotowane przysmaki. Najmłodsza ekipa wzięla na patyczki od
szaszłyków pianki i też je grillowali one im się trochę
rozpuściły ale za bardzo się tym nie przejęli. Mimo deszczu i
lekkiego wiatru majówka nam się udała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz